Autobusowi linii 117 zajechał drogę samochód. Kierowca musiał awaryjnie skręcić i stracił panowanie nad pojazdem. Autobus przebił barierki ochronne i wjechał na latarnię. Cały pojazd
stanął dęba, po czym runął na ziemię. "Zgasły światła i ludzie zaczęli uciekać" - opowiadał Informacyjnej Agencji Radiowej jeden z podróżnych.
32 pasażerów zostało rannych. Większość lekko, ale kilkoro ma ciężkie obrażenia - połamane nogi i ręce. Karetki rozwiozły ich do okolicznych szpitali. Dopiero tam lekarze będą mogli
ocenić ich stan. Lżej rannych opatrywali w prowizorycznym szpitalu polowym, który rozstawiono tuż obok autobusu.
Okoliczny ruch przez kilka godzin był sparaliżowany. Trasa ta to jedna z głównych arterii miasta, łącząca oba brzegi stolicy. Powstawały gigantyczne korki.