Dziennik Gazeta Prawana logo

Ministerstwo Zdrowia chce złamać konstytucję

12 października 2007, 14:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ograniczanie liczby aptek to łamanie swobody działalności gospodarczej - tak konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek komentuje propozycję Ministerstwa Zdrowia. Resort chce ograniczyć zakładanie nowych aptek. Za tym stoi lobby aptekarskie, to tworzenie korporacji - oburza się Elżbieta Radziszewska z PO.

Apteki to nie są zwykłe sklepy, dlatego ich wolny rynek nie obowiązuje - tak wiceminister zdrowia Bolesław Piecha broni pomysłu Ministerstwa Zdrowia. Wiceszef resortu w rozmowie z dziennikiem.pl otwarcie przyznaje, że wzmocni to pozycję już istniejących aptek. Czyli aptekarski monopol. Ale ma też ponoć poprawić jakość usług. Jak? Tego już nie wiadomo.

"To ograniczanie wolności gospodarowania" - twierdzi prof. Piotr Winczorek. W rozmowie z dziennikiem pl. tłumaczy, że apteki to normalne przedsiębiorstwa handlowe. "Czy to jest apteka, czy sklep z guzikami, czy z włoszczyzną, to popyt na towar decyduje o tym, czy warto otwierać nowe placówki" - tłumaczy. Zupełnie nie zgadza się z pomysłem resortu zdrowia, który chce narzucić nam liczbę aptek.

"To nie ma sensu. Przecież to rywalizacja wymusza podniesienie jakości" - dziwi się prof. Winczorek. Nie może pojąć, jak zmniejszanie liczby aptek ma pomóc pacjentom. "Może aptekarze po prostu boją się konkurencji?" - zastanawia się.

Wątpliwości nie ma Elżbieta Radziszewska z PO. "To są działania korporacyjne. Aptekarze od wielu lat forsowali ten pomysł" - tłumaczy w rozmowie z dziennikiem.pl. Izba aptekarska przypominała o swoich pomysłach zawsze, kiedy zmieniano prawo farmaceutyczne. I teraz resort wreszcie to podchwycił. "Ale to jest działanie na korzyść aptekarzy, a na niekorzyść pacjenta" - grzmi Radziszewska.

Posłanka PO tłumaczy, że na jakość handlu najlepiej wpływa konkurencja. "Im mniejsza konkurencja, tym od razu jakość usług gorsza i ceny wyższe" - twierdzi i podaje przykład: Jeżeli starsza pani, która ma trudności z poruszaniem, będzie musiała iść trzy kilometry do apteki, a potem jeszcze trzy, żeby sprawdzić, czy w następnej nie jest taniej, to zapewne kupi w tej najbliższej, nawet jeśli będzie musiała wydać więcej. Radziszewska przypomina też, że ministerstwo chce zrezygnować z promocji, z których teraz wszyscy bardzo chętnie korzystamy.

Radziszewska nie ma wątpliwości, że pomysł ministerstwa doprowadzi do wzrostu cen leków. "Każda monopolizacja psuje rynek. W aptekach też" - podkreśla. "Jeśli aptekarze chcą apteki co trzy kilometry, niech przyjmą wariant szwedzki. Tam apteki są publiczne i nie zarabiają na handlowaniu lekami" - tłumaczy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj