Dziennik Gazeta Prawana logo

Ameryka kapituluje

5 listopada 2007, 12:11
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Rzekomy realizm, który dziś zyskuje wpływy w amerykańskiej polityce, jest jedynie sposobem na usprawiedliwienie amerykańskiej kapitulacji - twierdzą Robert Kagan i William Kristol. "Realiści" żądają, by Ameryka wycofała się z Iraku i zaakceptowała irański program budowy broni nuklearnej. To jednak prosta droga do klęski. "Gdyby Stany Zjednoczone zawsze przybierały taką postawę w trudnych sytuacjach, gdybyśmy próbowali spełnić każdy kaprys naszych przeciwników, szybko przestalibyśmy odgrywać jakąkolwiek znaczącą rolę w świecie".

p

Znaczenie realizmu w polityce zagranicznej rośnie - słyszymy ostatnio. Gdyby to była prawda, należałoby się cieszyć, bo nasza polityka zagraniczna rzeczywiście musi być realistyczna. To, co uchodzi dzisiaj za "realizm", ma jednak niewiele wspólnego z rzeczywistością. Jeśli przyjrzymy się uważniej niektórym "realistycznym" propozycjom, stwierdzimy, że "realizm" stał się swego rodzaju szyfrem oznaczającym rezygnację z walki o amerykańskie interesy, amerykańskich sojuszników i amerykańskie zasady na Bliskim Wschodzie. I tak "realiści" radzą nam, byśmy poprosili Syrię o pomoc w sprawie Iraku, chociaż rząd syryjski prowadzi skoordynowaną akcję zabijania wszystkich libańskich przywódców politycznych, którzy sprzeciwiają się powrotowi hegemonii syryjskiej w Libanie. Zgodnie ze stanowiskiem "realistycznym" powinniśmy zatem oddać Liban Syrii, a przynajmniej przymknąć oczy na zbrodnicze próby odzyskania przez Damaszek kontroli nad tym krajem. Byłaby to zachęta dla Syrii, by pomogła nam w Iraku, gdzie reżim Asada również wspiera terrorystów. "Realiści" doradzają również zwrócenie się do władz irańskich o pomoc w Iraku. Wstydzą się otwarcie powiedzieć, co powinniśmy zaoferować Teheranowi w ramach zachęty, ale wnioski płynące z ich stanowiska same się nasuwają. Administracja Busha już wcześniej zaproponowała rozmowy z Iranem, pod warunkiem że reżim Ahmadineżada zawiesi program wzbogacania uranu. Takie samo stanowisko zajmuje Europa. Irańczycy odmówili.

"Realiści" dostosowują się zatem do rzeczywistości, którą jest w tym wypadku irańska nieustępliwość. W gruncie rzeczy sugerują, że administracja Busha powinna zmienić kurs i rozpocząć negocjacje z Iranem, mimo że reżim nie spełnił wspólnych amerykańsko-europejskich żądań. Podsumowując: "realiści" uważają, że Stany Zjednoczone powinny przymknąć oczy na irański program nuklearny w zamian za pomoc Iranu w naszym wyjściu z Iraku. Kogo obchodzi, że zniszczyłoby to wiarygodność USA, osłabiło zwolenników twardej polityki zagranicznej w Europie, podważyło wysiłki na rzecz zapobieżenia nuklearyzacji Iranu i wywołało efekt domina, w wyniku którego w regionie powstałby cały szereg państw atomowych? Do tej nowej, śmiertelnie niebezpiecznej rzeczywistości również należałoby się "realistycznie" dostosować.

"Realiści" doradzają zatem wywarcie presji na Izrael, aby zachowywał się bardziej ugodowo w stosunkach ze zdominowanym przez Hamas rządem palestyńskim. Trzeba wymóc na Izraelu ustępstwa, mimo że przemoc trwa, a Hamas odmawia nawet uznania - w ślad za Jasirem Arafatem - prawa Izraela do istnienia. Dla udobruchania arabskich dyktatorów i radykałów Waszyngton powinien zrezygnować z wyznawanych od dawna zasad i pozwolić na wielkie zwycięstwo sił przemocy i ekstremizmu w Palestynie.

Zrekapitulujmy propozycje "realistów". Musimy wycofać się z Iraku i tym samym porzucić tych wszystkich Irakijczyków - szyitów, sunnitów, Kurdów i innych - którzy wiążą ze Stanami Zjednoczonymi nadzieje na bezpieczeństwo i lepszą przyszłość. Musimy zgodzić się na irański program atomowy, by przekonać Iran do udzielenia nam pomocy w porzuceniu Iraku. Wreszcie musimy naciskać na naszego izraelskiego sojusznika, aby dogadał się ze stosującym przemoc Hamasem, ponieważ pozwoli to uzyskać poparcie radykalnych Arabów dla naszej rejterady z Iraku.

Takie postulaty występują dziś pod szyldem realizmu, ale oczywiście to żaden realizm, a jedynie kapitulacja. Gdyby Stany Zjednoczone zawsze przybierały taką postawę w trudnych sytuacjach, gdybyśmy próbowali spełnić każdy kaprys naszych przeciwników, by zyskać ich przychylność dla naszych planów, szybko przestalibyśmy odgrywać jakąkolwiek znaczącą rolę w świecie. Nie budzilibyśmy strachu ani szacunku - ale oczywiście nie bylibyśmy też bardziej lubiani. Nasz odwrót ani nie przysporzyłby nam przyjaciół, ani nie pozbawił wrogów. Nasi przeciwnicy na Bliskim Wschodzie chcą od nas tylko jednej rzeczy: żebyśmy sobie poszli. Jeśli nie jesteśmy gotowi wycofać się nie tylko z Iraku, ale z całego Bliskiego Wschodu i innych regionów świata, to powinniśmy zacząć się zastanawiać, jak skutecznie - realistycznie - realizować nasze interesy i cele. Na tym polega prawdziwy amerykański realizm. Cała reszta to tylko sofistyczne sposoby usprawiedliwiania kapitulacji.

p

, ur. 1958, neokonserwatysta, ekspert w Carnegie Endowment for International Peace oraz w German Marshall Fund. Autor m.in. bestselleru "Potęga i raj. Ameryka i Europa w nowym porządku świata" (wyd. pol. 2003). W czasie prezydentury Ronalda Reagana pracował w Departamencie Stanu. Publikuje w"The New Republic", "Washington Post" i "Weekly Standard". Mieszka w Brukseli. W "Europie" nr 44 z 4 listopada br. zamieściliśmy jego tekst "Naród kowbojów".

, ur. 1952, publicysta, politolog, wydawca wpływowego neokonserwatywnego tygodnika "The Weekly Standard", doradca prezydenta USA ds. strategii polityki wewnętrznej i Partii Republikańskiej. W "Europie" nr 36 z 9 września br. zamieściliśmy wywiad z nim "Ameryka nadal chce decydować o losach świata".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj