13-letnia Magda i jej o rok starsza siostra Monika bawiły się w sylwestra w rodzinnym domu na osiedlu Staszica. Dziewczyny zaprosiły koleżanki i kolegów. Impreza trwała do 2 w nocy, kiedy to ojciec nastolatek postanowił ją zakończyć. Magda i Monika protestowały, ale mężczyzna i tak wyprosił gości. Ojciec pozwolił jednak córkom odprowadzić kolegów. W ich towarzystwie wyszły z domu i od tego czasu nikt ich nie widział.
Rodzice najpierw myśleli, że dziewczyny wrócą same. Kiedy nastolatek wciąż nie było, zawiadomili policję. Funkcjonariusze przeszukali dworce PKP i PKS, wypytali znajomych dziewczyn. Ale
przeczuwali, że dziewczyny najpewniej chcą zrobić ojcu na złość.
I okazało się, że się nie mylili. "Dziewczyny wyszły z mieszkania po godzinie 2 w nocy, a znaleziono je na strychu jednego z gorzowskich domów dwa dni później" - mówi
dziennikowi.pl Sławomir Konieczny, rzecznik komendy miejskiej w Gorzowie Wielkopolskim.
Dziewczyny, obawiając się konsekwencji swego zachowania, chciały przeczekać całą sprawę. Teraz za ich wygłup i pracę 20 policjantów wydziału kryminalnego zapłaci policja.