Za jego trumną szła cała wieś. Mimo że od tej tragedii upłynęło kilka dni, ludzie ciągle są w szoku, nie mogąc dać wiary tej śmierci. Kondukt pogrzebowy prowadziła straż pożarna. Wyły syreny, a strażacy, koledzy, z którymi Michał K. ugasił wiele pożarów, płakali jak dzieci.
"Taki dobry chłopak. I taki śliczny, że wszystkie dziewczyny się w nim kochały. Uczynny, dla każdego grzeczny. Dlaczego ten bandzior go zabił?" -
szeptała, ocierając łzy z oczu starsza kobieta.
A wszystko przez to, że przed paru laty Janiny K. - matka zamordowanego Michała - związała się z Markiem K. Zostawiła męża, dzieci i zamieszkała z kochankiem. Wydawał się jej jedyną miłością życia, choć pił i bił. Pomógł dopiero Michał. Przekonał matkę, że łamie życie sobie i swoim bliskim. Tak długo namawiał ją do powrotu, aż w końcu pewnego dnia zostawiła kochanka i pojawiła się w domu. Wszystko zaczęło się dobrze układać.
Ale Marek K. postanowił się zemścić. Dogodna chwila nadarzyła się w Nowy Rok. Michał K. bawił się z przyjaciółmi i po północy postanowił wyjść z imprezy, by złożyć życzenia znajomym. Zabrał z domu mamę. Po środku wsi drogę zastąpił im jej były kochanek. Po krótkiej awanturze wyciągnął wielki kuchenny nóż i zaatakował.
Michał w ostatniej chwili zasłonił matkę przed morderczym ciosem. Marek K. wbił nóż aż po rękojeść w brzuch chłopaka. Cios okazał się śmiertelny.
A wszystko przez to, że przed paru laty Janiny K. - matka zamordowanego Michała - związała się z Markiem K. Zostawiła męża, dzieci i zamieszkała z kochankiem. Wydawał się jej jedyną miłością życia, choć pił i bił. Pomógł dopiero Michał. Przekonał matkę, że łamie życie sobie i swoim bliskim. Tak długo namawiał ją do powrotu, aż w końcu pewnego dnia zostawiła kochanka i pojawiła się w domu. Wszystko zaczęło się dobrze układać.
Ale Marek K. postanowił się zemścić. Dogodna chwila nadarzyła się w Nowy Rok. Michał K. bawił się z przyjaciółmi i po północy postanowił wyjść z imprezy, by złożyć życzenia znajomym. Zabrał z domu mamę. Po środku wsi drogę zastąpił im jej były kochanek. Po krótkiej awanturze wyciągnął wielki kuchenny nóż i zaatakował.
Michał w ostatniej chwili zasłonił matkę przed morderczym ciosem. Marek K. wbił nóż aż po rękojeść w brzuch chłopaka. Cios okazał się śmiertelny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|