Ręka utkwiła mu w kracie drzwi do kościoła, gdy sięgał po upuszczoną monetę. Zadzwonił więc po strażaków. Ale na pomoc przyjechali też policjanci. Jakież było ich zdziwienie, gdy w uwięzionym mężczyźnie rozpoznali znanego w Słupsku złodzieja. W dodatku poszukiwanego listem gończym.
Prawie mu się udało. Ale strażaków zaniepokoiło - jak to określili - "dziwne zachowanie" uwięzionego chłopaka. Gdy powiedzieli, że zadzwonią po policję, zdenerwował się jeszcze bardziej. Więc zadzwonili.
Mundurowi nie mogli uwierzyć własnym oczom. Od długiego czasu uganiali się po Słupsku za poszukiwanym 19-letnim złodziejem, skazanym na rok więzienia. A tu proszę - mieli przestępcę na talerzu. A raczej na kracie. Dlatego młody mężczyzna po uwolnieniu ręki z kraty natychmiast trafił za kraty. Tym razem w areszcie.
Sprawdziło się powiedzenie, że Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|