59-latek jest pierwszym Polakiem osądzonym dwa razy w przyspieszonym trybie. Dokonał nie lada wyczynu, bo sądy 24-godzinne działają zaledwie od tygodnia. Gdy kilka dni temu policja zatrzymała go po raz pierwszy, miał 2,9 promila alkoholu we krwi i jechał na rowerze. Dzień później stanął przed sądem, który skazał go na 10 miesięcy prac społecznych i zakazał Czesławowi S. jeździć przez cztery lata.
59-latek nie przejął się jednak wyrokiem. Minęło kilka dni i znów wsiadł na rower. Po kilku głębszych. Tym razem miał we krwi 1,8 promila. Wyrok sądu 24-godzinnego był teraz bardziej surowy. Recydywista dostał osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu i zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych - w tym rowerów - przez pięć lat.