Grzegorza Sz. zawsze interesowało tylko picie wódki i robienie awantur. "On był wiecznie pijany. Ciągle chciał ode mnie pieniędzy" - opowiada ze łzami w oczach pani
Urszula. Kilka lat temu znalazł kobietę, która zdecydowała się z nim związać. Anna Cholewińska życie z Grzegorzem wspomina jako koszmar.
Pił od rana do wieczora. I tylko do domu jakichś meneli sprowadzał - opowiada. Z Sz. ma dwójkę dzieci - Pawełka i Martusię. Gdy pijaczyna poszedł siedzieć za kradzieże złomu, została
bez środków do życia. Pracy nie może znaleźć. Jakieś grosze dostaje z pomocy społecznej. Ale jak za to utrzymać rodzinę? Zwłaszcza że Anna ma jeszcze 11-letnią córkę z poprzedniego
związku.
Zdesperowana kobieta oddała do sądu sprawę o alimenty. I alimenty jej przyznano, tylko że siedzący za kratkami Grzegorz Sz. nie ma ich z czego płacić. Anna długo myślała, co zrobić. Z
panią Urszulą łączyły ją dobre stosunki. "Ona dzieliła się ze mną, czym mogła" - opowiada. "Czasami mówiła, że serce jej się kraje, że nie może wnukom
bardziej pomóc. Ten łobuz zniszczył jej życie. I moje też".
Kobieta wiedziała, że matka Grzegorza dostaje rentę w wysokości 1400 zł. Pozwała ją do sądu, by wzięła na siebie długi syna. Wygrała sprawę. Pani Urszula musi płacić miesięcznie po
sto złotych na każde z wnucząt. Musiała też wziąć kredyt, by spłacić zaległe alimenty.
"Nie miałam wyjścia, musiałam ratować dzieci. One głodowały" - mówi Anna Cholewińska. Wie, że sytuacja pani Urszuli jest ciężka. Raz jeszcze powtarza, że nie miała
wyjścia.
Urszula Szymura ciężko choruje. Ma niewydolność krążenia, przewlekłą chorobę płuc, niewydolność oddechową. W sumie cierpi aż na siedem schorzeń! Pieniądze z renty w dużym stopniu
szły na leki. Teraz, gdy musi płacić alimenty na bieżąco i jeszcze spłacać kredyt, nie może wykupić wszystkich recept. Na życie zostaje jej niewiele...