W maju na polskich plantacjach i w sadach mogą pojawić się pierwsi Chińczycy i Hindusi. Azjaci są o niebo wydajniejsi od Europejczyków, pełni zapału do pracy i niezmanierowani. Mogą być wybawieniem dla naszych rolników - pisze DZIENNIK.
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej pracuje nad dokumentem umożliwiającym sprowadzanie bez zezwoleń sezonowej siły roboczej z Azji, Rosji, Białorusi i Ukrainy.
"Chcemy, aby do końca kwietnia weszło w życie rozporządzenie pozwalające maksymalnie uprościć procedury" - mówi Janusz Grzyb, dyrektor Departamentu Migracji w resorcie
pracy. To odpowiedź minister Anny Kalaty na apele rolników, którzy od kilku lat muszą patrzeć, jak niszczeją ich plony.
Według prezesa Związku Sadowników RP Mirosława Maliszewskiego, w zeszłym roku 20 proc. owoców zostało na drzewach i krzewach. Nie miał ich kto zebrać. Po naszym wejściu do UE Polacy po prostu nie chcą pracować w rodzimym rolnictwie. U nas przy zbiorach średnio mają szanse zarobić do 1000 zł miesięcznie. W Szwecji za podobną pracę mogą liczyć na 10 euro za godzinę.
Potwierdza to Sławomir Michalak, właściciel 40-hektarowej plantacji szparagów, truskawek i wiśni z Żalna (woj. kujawsko-pomorskie). "Dookoła bezrobocie, a mimo to nie mogę znaleźć ludzi. Mam stu, a potrzebuję dwa razy więcej" - mówi plantator. Rzeczywiście - zdaniem ekspertów - bez pomocy cudzoziemców naszych rolników i ogrodników czeka prawdziwa katastrofa. Ilu pracowników potrzeba? Szacunki mówią nawet o stu tysiącach. Jednak prawdziwe liczby znane będą w maju.
Według prezesa Związku Sadowników RP Mirosława Maliszewskiego, w zeszłym roku 20 proc. owoców zostało na drzewach i krzewach. Nie miał ich kto zebrać. Po naszym wejściu do UE Polacy po prostu nie chcą pracować w rodzimym rolnictwie. U nas przy zbiorach średnio mają szanse zarobić do 1000 zł miesięcznie. W Szwecji za podobną pracę mogą liczyć na 10 euro za godzinę.
Potwierdza to Sławomir Michalak, właściciel 40-hektarowej plantacji szparagów, truskawek i wiśni z Żalna (woj. kujawsko-pomorskie). "Dookoła bezrobocie, a mimo to nie mogę znaleźć ludzi. Mam stu, a potrzebuję dwa razy więcej" - mówi plantator. Rzeczywiście - zdaniem ekspertów - bez pomocy cudzoziemców naszych rolników i ogrodników czeka prawdziwa katastrofa. Ilu pracowników potrzeba? Szacunki mówią nawet o stu tysiącach. Jednak prawdziwe liczby znane będą w maju.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|