Gdy kobieta zadzwoniła po strażaków i na policję, powiedziała, że chyba wie, kto jest podpalaczem. Wskazała 37-letniego mieszkańca sąsiedniej miejscowości. Mężczyzna od pewnego czasu nachodził kobietę. Próbował ją poderwać.
Ona jednak nie była zainteresowana. Ale 37-latek nie potrafił pogodzić się z porażką. Zaczął nękać swoją wybrankę SMS-ami z pogróżkami, nachodził.
Wczoraj przyszedł znowu. Spotkanie zakończyło się kłótnią, nowymi groźbami i w końcu podłożeniem ognia pod dom kobiety. Podpalacz jednak daleko nie uciekł. Policjanci zatrzymali go około 300 metrów od płonącego domu. Był kompletnie pijany - miał 2,5 promila alkoholu. Teraz trzeźwieje. Gdy dojdzie do siebie, o jego losie zdecyduje prokurator.