Dziennik Gazeta Prawana logo

Wezwał policjantów, by zabrali go od żony

5 marca 2008, 16:42
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
quot;Jak nie przyjedziecie, to rzucę w nią granatem quot;
quot;Jak nie przyjedziecie, to rzucę w nią granatem quot;/Inne
Jak rozwiązać małżeńskie problemy? Wezwać na pomoc policję. A jak mundurowi nie będą chcieli przyjechać, to zagrozić, że... rzucimy w żonę granatem. Właśnie tak zrobił mieszkaniec Kazimierza Dolnego. Teraz stanie przed sądem za posiadanie broni.

"Zabierzcie mnie stąd, bo mam dosyć kłótni z moją babą" - wybełkotał do słuchawki telefonu 41-letni mężczyzna. Dyżurny na komisariacie zlekceważył jednak jego prośbę. Uznał, że skoro ma on dosyć żony, to sam może wyjść z domu na spacer - policyjna eskorta nie jest mu do tego potrzebna.

Mężczyzna nie poddał się. Zadzwonił do komendy w Puławach i powtórzył prośbę. Tym razem jednak wzmocnił ją wybuchowym argumentem: "Mam granat i nie zawaham się go użyć". No i udało się - policjanci przyjechali.

41-latek zatęskni jeszcze za kłótliwą żoną - z powodu granatu, który policjanci znaleźli w dziupli drzewa obok domu mężczyzny. Za nielegalne posiadanie amunicji może trafić za kratki na osiem lat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj