Piła wódkę z koleżanką, która pracowała w toalecie publicznej w Słomikach pod Krakowem. 39-letnia kobieta była tak pijana, że wychodząc z toalety, zapomniała o trójce dzieci, które spały na zimnej posadzce przybytku. Gdy po nie wróciła, w szalecie była już policja - zaalarmowana krzykiem przerażonych dzieci.
Wołały o pomoc, bo się obudziły i nie mogły wyjść z zamkniętej toalety. Aby uwolnić maluchy, funkcjonariusze musieli wyważyć kratę i drzwi. Bo wcześniej matka, razem z koleżanką, zamknęła toaletę na cztery spusty.
39-letnia kobieta przypomniała sobie o swoich "pociechach" dopiero po dwóch godzinach, około piątej nad ranem. Wróciła po dzieci. Okazało się, że matka miała 4 promile alkoholu we krwi.
"Najpierw mówiła, że jej dzieci śpią w domu, a potem chciała przekupić funkcjonariuszy" - mówi policja. Nieodpowiedzialna kobieta trafiła do izby wytrzeźwień. Odpowie za narażenie ich na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. I na razie nie będzie się nimi opiekować.
Dzieci są w pogotowiu opiekuńczym w Krakowie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl