Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojskowe przetargi były ustawiane

13 października 2007, 15:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dziennik.pl dowiedział się, jak armia straciła na ustawionych przetargach dziesiątki milionów złotych. Przetarg wygrywał nie ten producent, który był najlepszy, ale ten, który miał najlepsze dojścia do organizatorów. Już po podpisaniu umowy tworzono do niej osobne aneksy. Wynikało z nich np., że armia godzi się na buble.

Pod lupę śledczych trafiają przetargi z ostatnich dziesięciu lat. Już wyłania się ponury obraz korupcji wśród urzędników odpowiedzialnych za zakupy. Armia, choć za towar płaciła jak za luksusowego mercedesa, dostawała przerdzewiałego poloneza. Chodzi o kontrakty na mundury, plecaki czy buty. Na przykład wojsko zamówiło tysiące ich par dla żołnierzy w Afganistanie i Iraku. Superbuty rozpadały się już w magazynach. Nasi chłopcy na misjach kupują do tej pory obuwie za własne pieniądze.

Dziwnym zbiegiem okoliczności wszystkie wojskowe kontrakty podpisywane były pod koniec roku, kiedy wojsko musiało szybko wydać pieniądze. Na przykład kontrakt na kontenery dla wojsk w Afganistanie i Iraku rozpisano na cztery miesiące przed końcem roku, a już po trzech miesiącach kontenery kupiono. To może oznaczać, że z góry wiadomo było, która firma miała wygrać przetarg, bowiem kontenery były gotowe, kiedy jeszcze trwał przetarg.

"W połowie czerwca minister ujawni konkretne nieprawidłowości, które są badane w tej chwili" - zapowiada rzecznik MON Jarosław Rybak. To oznacza, że poznamy firmy, które dopuszczały się nieprawidłowości. Od niektórych wojsko będzie się domagało odszkodowań, chociaż od strony prawnej może to być skomplikowane.

Szef MON, minister Aleksander Szczygło, jest wyraźnie zirytowany. "Co z tego, że będziemy się domagali od producentów odszkodowań, skoro w tej chwili żołnierze w Afganistanie nie mają dobrego obuwia" - powiedział ostatnio podczas spotkania z przedsiębiorcami w Biznes Center Club.

Pod lupę śledczych trafił jeden z ostatnich kontraktów. Chodzi o 90 tysięcy par butów za 30 mln złotych. Przetarg unieważniono w ostatnich dniach. Śledztwo w sprawie innego prowadzi prokuratura w Rzeszowie. Tym razem chodzi o prawie 40 tysięcy par butów. Informacje o dochodzeniu potwierdza pułkownik Edward Jaroszuk z Żandarmerii Wojskowej. "Prowadzimy kilkanaście różnych spraw, nie tylko dotyczących butów czy mundurów" - przyznaje dziennikowi.pl. Można spodziewać się, że w MON polecą głowy.

Nieuczciwi producenci mieli jeszcze inne sposoby na oszustwa. Na przykład do testów dostarczano towar dobrej jakości, spełniający wymogi wojskowej specyfikacji, a kiedy przychodziło do realizacji zamówień, okazywało się, że kolejne partie były wykonane z zupełnie innych, gorszej jakości materiałów.

Tandetny sprzęt - taki jak plecaki, które rozpadają się po pierwszym deszczu, czy kamizelki kuloodporne, które da się przebić ze zwykłej wiatrówki, czy też osławiona już śmierdząca pasta do zębów i jednorazowe maszynki do golenia maszynki - wszystko będzie teraz dokładnie skontrolowane.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj