Dziennik Gazeta Prawana logo

Pomorze opanowała gorączka złota

13 października 2007, 15:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ogromna bryła bursztynu warta milion złotych, biżuteria i złoto spoczywają w lasach Pomorza Zachodniego. To łupy ukryte w ziemi przez bandę rabusiów, działającą od roku w całej Polsce. Policja złapała bandytów i odkryła część kryjówek, ale reszta fortuny wciąż tkwi w ziemi. Ludzi ogarnęło szaleństwo - każdy chce wykopać skarb.

Zenon Milan z kolegami odmierza trzynaście kroków od wielkiego dębu i w ruch idą kilof, ostry szpadel i łopaty. Zagłębiają się na metr, półtora i... nic. Ale ich oczy świecą, jakby mieli gorączkę. Bo mają gorączkę złota. Wszyscy na Pomorzu ryją w ziemi. Szukają skarbu z bursztynowego skoku stulecia wartego ponad milion złotych - donosi "Fakt".

Taka gorączka trwa na Pomorzu Zachodnim od kilku dni. Każdy wierzy, że to on znajdzie fortunę.

Wszystko zaczęło się ponad rok temu, gdy banda Jerzego K. ze Szczecina napadła i ograbiła pod Lublinem jednego z najbardziej znanych kolekcjonerów i handlarzy bursztynu w Polsce. Zbiry wtargnęły wieczorem do jego domu, skrępowały domowników i wyniosły ponad 300 kg nieoszlifowanego bursztynu, złoto, biżuterię i dolary. Najcenniejsze były dwie bryły bursztynu ważące 5 i 8 kg.

Handlarz wycenił straty na ponad 2 mln zł. Policjanci stworzyli grupę śledczą, która po kilku miesiącach trafiła na trop szajki. Zatrzymano szefa, ale... łup zniknął. Bandyci część skarbu ukryli. Policjanci dotarli do dwóch skrytek dzięki odnalezieniu tajnych map herszta bandy. Na wsi pod Kielcami w oborze odnaleziono kilkadziesiąt kilogramów bursztynu, a w Dąbiu pod Szczecinem czeki warte prawie 90 tys. zł.

Nigdzie nie było jednak największej bryły jantaru wartej 1 mln zł. Wiadomo tylko, że została ukryta w skrzyni w lasach koło Stępnicy albo Wielgowa. Gdy wieść o tym dotarła do ludzi, dosłownie się zagotowało. W lasy ruszyli poszukiwacze skarbów. Jedni kopią koło miejsca znalezienia przez policję paczki z czekami, inni - w lasach koło Wielgowa, gdzie mieszkał herszt bandy - pisze "Fakt".

Zenon Milan, który kopie wraz z kolegami, wierzy, że jest na tropie znaleziska. "Jeden z moich dawnych przyjaciół znał dobrze Jarka, który był głównym organizatorem skoku" - szepcze. "I wiem, że skarb jest 13 kroków od dębu. My wiemy, gdzie szukać..." - mówi "Faktowi".

Policjanci przypominają, że skarb ma właściciela i każdy kto go znajdzie i zatrzyma, wejdzie w konflikt z prawem. Ale kto o tym pamięta, gdy w grę wchodzi milion złotych? - pyta "Fakt".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj