30-letnia Aneta stanęła na parapecie okna na dziewiątym piętrze bloku w Bytomiu. Trzymała w ramionach czteromiesięcznego synka. Sąsiedzi krzyczeli do niej, by wracała, ale nie słuchała. Skoczyła. Oboje zginęli na miejscu.
Wiadomo, że 30-letnia Aneta miała problemy małżeńskie. Nie mieszkała z mężem, a do Bytomia przyjechała z Piekar Śląskich. Znalazła pracę w sklepie zoologicznym. Depresja jednak nie minęła.
Świadkowie widzieli, jak kobieta otworzyła okno. W ramionach trzymała maleńkiego Maksymiliana. Sąsiedzi próbowali ją powstrzymać. Krzyczeli do niej, by poczekała na pomoc i nie skakała. Wezwali straż i policję. Zanim jednak zjawiła się pomoc, było już za późno. Aneta G. wyskoczyła z synkiem. Oboje zginęli na miejscu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|