W Iraku zrobiło się tak niebezpiecznie, że premier nie miał wątpliwości. Nakazał ewakuować polskich obywateli i ich rodziny. Na pokładzie rządowego samolotu, który wylądował na wojskowym lotnisku w Warszawie, było w sumie 30 osób. Oprócz polsko-irackich rodzin, do Polski przyleciała też dziewczynka z poważną wadą serca. Zostanie zoperowana w szpitalu MON w Żaganiu. Wraz z maleństwem jest dwójka opiekunów.

"Tam jest bardzo źle, z dnia na dzień coraz gorzej. Wahałam się. Każdy miał nadzieję, że będzie lepiej, ale nie jest" - mówiła Halina Grzeszczuk, która cztery lata mieszkała w Bagdadzie. Do Polski przyleciała z córką, 10-letnią Nadią. Mąż - urzędnik został w Iraku.

Nasi rodacy i ich najbliżsi przybyli do Polski dobrowolnie. Zostaną objęci specjalną pomocą, dzięki której łatwiej będzie im się przyzwyczaić do życia w Polsce. Na początek zamieszkają w Ośrodku Konferencyjno-Szkoleniowym Straży Granicznej w Świdrze. Dostaną zasiłek socjalny. Najmłodsi 1 września pójdą do polskich szkół.