Chłopca i trójkę jego rodzeństwa zabrał ojciec, który wyjechał ciągnikiem w pole. Dzieci w wieku 4, 6, 8 i 11 lat najpierw siedziały w kabinie. Ale długo tam nie wytrzymały - zeszły więc z maszyny i zaczęły się bawić w pobliżu pracującego ciągnika.

W pewnym momencie ojciec zauważył, że jego sześcioletni syn leży na ziemi. Dziecko było nieprzytomne, miało rozcięty policzek. Karetką pogotowia chłopiec został przewieziony do szpitala w Tarnogrodzie na Lubelszczynie. Reanimacja nie udała się i dziecko zmarło.

Ojciec sześciolatka był trzeźwy. Policja wyjaśnia okoliczności tragedii.