Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezesi spółdzielni utrudniają wykup mieszkań

13 października 2007, 16:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezesi wielkich spółdzielni mieszkaniowych stają na głowie, żeby utrudnić lokatorom wykup mieszkań za grosze. Wymyślają tysiąc powodów, żeby nie oddawać ludziom tego, co do nich należy. Dlaczego? Bo od lat żerują na lokatorach i dzięki nim opływają w luksusy - pisze "Fakt". Teraz to eldorado ma się skończyć.

Dzięki nowej ustawie o wykupie mieszkań spółdzielczych, każdy lokator za nieduże pieniądze może stać się pełnoprawnym właścicielem swojego "M". To oznacza koniec wszechwładzy prezesów spółdzielni, którzy dorobili się majątku na krzywdzie płacących wygórowane czynsze lokatorów. I to dlatego komuna ze spółdzielni sabotuje tę ustawę. "Fakt" już zapowiada, że napiętnuje każdego prezesa, który utrudnia wykup mieszkań lokatorom.

Takie sygnały już docierają bowiem już do "Faktu" z całej Polski. Prezesi spóldzielni piętrzą problemy przed mieszkańcami: nie chcą przyjmować podań o wykup mieszkania albo bezprawnie żądają opłat za ich składanie.

Niektóre spółdzielnie odsyłają petentów po dodatkowe zaświadczenia, które rzekomo muszą towarzyszyć składaniu wniosków. W ten właśnie sposób postępuje zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej Bródno w Warszawie. "Żeby złożyć podanie do zarządu o wyodrębnienie własności ze spółdzielni należy z administracji osiedla pobrać dokumenty o stanie zadłużenia lokalu i o metrażu mieszkania" - potwierdza w "Fakcie" jeden z kierowników osiedli Ryszard Kowalski.

Ustawa spółdzielcza, która weszła w życie z początkiem sierpnia, mówi jasno: spółdzielnia musi przyjąć wniosek o wykup mieszkania. A to, co się dzieje na Bródnie, to - według "Faktu" - kpina z prawa: kruczek prawny, który prezes i jego współpracownicy wymyślili po to, żeby jak najdłużej przeciągnąć procedurę wykupu mieszkań. Na rozpatrzenie wniosku i wyliczenie petentowi ceny mieszkania, spółdzielnia ma trzy miesiące. Ale niektóre już teraz zapowiadają, że będzie to trwało dłużej. Bo... chcą na przykład najpierw weryfikować zaświadczenia, których bezprawnie wymagają.

Pod bródnowską spółdzielnią od kilku dni tłoczą się spółdzielcy. Niektórzy z nich w swoje mieszkania włożyli oszczędności całego życia. Teraz chcą wykupić je na własność. Ale bródnowska spółdzielnia przyjmuje tylko 50 petentów dziennie.

Już w drugim dniu obowiązywania ustawy o wykupie mieszkań na społecznej "liście kolejkowej" było 2 tys. lokatorów. A w sumie będzie musiało w niej stać ok. 25 tys. spółdzielców. Ci, którzy dziś mają numerek 2 tys. złożą wnioski dopiero za dwa miesiące. A zgodnie z prawem mogliby już wtedy być prawowitymi właścicielami swoich mieszkań - pisze "Fakt".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj