Rząd likwiduje pełnopłatne zwolnienia lekarskie służb mundurowych, przyjął już projekt założeń ustawy w tej sprawie. Przyczyną zmian były analizy, z których wynikało, że każdego dnia chorych jest 7 tys. ze 100 tys. policjantów. Nie sprawdzono jednak, jak często zapada na zdrowiu 6776 polskich prokuratorów. – Nie mamy danych, pracodawcami prokuratorów są szefowie poszczególnych jednostek i tam trzeba szukać informacji – odpowiedział nam rzecznik prokuratora generalnego Mateusz Martyniuk.

Reklama

Poszliśmy tym tropem. Przez ostatnie dwa tygodnie gromadziliśmy odpowiedzi od kilkudziesięciu prokuratorów apelacyjnych i okręgowych. Nie wszyscy ich udzielili, ale obraz wyłaniający się z posiadanych przez nas danych jest przygnębiający. Tylko w dolnośląskiej apelacji 580 tamtejszych prokuratorów spędziło w 2010 roku ponad 14 tys. dni na chorobowym. Statystycznie każdy z nich był niedysponowany przez 24 dni robocze – ponad miesiąc. Tyle samo przechorował średnio każdy z 92 podwładnych prokuratora okręgowego w Koszalinie i 87 prokuratorów z Gorzowa. Zdrowsi są prokuratorzy pracujący po sąsiedzku w Szczecinie: wykorzystali „zaledwie” po 16 dni zwolnienia. W tym czasie 209 prokuratorów okręgu łódzkiego „przeleżało” ponad 5 tys. dni, po 25 każdy. Najlepiej jest w Rzeszowie. – Naszych 248 prokuratorów spędziło na zwolnieniu 2911 dni – wylicza Anna Habało z Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie. To średnio 11 dni.

– Korzystanie przez prokuratorów z przywileju pełnopłatnych zwolnień powinno stać się przedmiotem analizy prokuratora generalnego – komentuje minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. A prokurator generalny Andrzej Seremet dodaje, że zwrócił się do szefów prokuratur, by korzystali z możliwości kontroli zwolnień przez ZUS.

Ale ten nie jest w stanie sprawdzić wszystkich śledczych. Skutecznym sposobem ograniczenia nadużywania zwolnień byłoby obniżenie wysokości świadczeń. Rząd musi być konsekwentny. Skoro tnie je mundurowym, powinien objąć zmianami także prokuratorów i sędziów.