W Moskwie przebywał jeden z prokuratorów Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie prowadzącej śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej oraz pięciu biegłych, którzy dokonywali badań oryginalnych taśm z rejestratorów tupolewa - tego, na którym zapisane są dźwięki z kokpitu oraz tzw. parametrycznych, utrwalających parametry lotu. Dwóch biegłych z dziedziny fonoskopii udało się do Moskwy w końcu maja, 11 dni temu dołączyło do nich trzech kolejnych biegłych, którzy badali rejestratory parametryczne.

Reklama

"Polscy biegli oraz prokurator uczestniczyli wspólnie z przedstawicielami Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej oraz rosyjskimi ekspertami w czynnościach badawczych oryginalnego rejestratora utrwalającego odgłosy w kokpicie samolotu" - powiedział PAP rzecznik prasowy NPW, płk Zbigniew Rzepa. Dodał, że "czynności te obejmowały m.in. oględziny zewnętrzne rejestratora oraz oryginału nośnika powiązane z pomiarami taśmy magnetycznej; biegli dokonali również analizy stanu namagnesowania oryginalnego nośnika tego rejestratora".

Podczas pobytu biegłych, jak poinformowała NPW, dokonano również oględzin obu rejestratorów parametrycznych - jednego produkcji rosyjskiej i drugiego, tzw. szybkiego dostępu, który wyprodukowano w Polsce.

"W tej chwili nie da się określić terminu wydania opinii, na potrzeby których dokonywano wskazanych powyżej badań" - zaznaczył płk Rzepa. Dodał, że wydanie końcowych opinii przez biegłych uzależnione jest m.in. od daty przekazania przez rosyjski Komitet Śledczy protokołów z czynności, w których uczestniczyli polscy biegli i prokurator. Protokoły te mają zostać przekazane w ramach realizacji jednego z polskich wniosków o pomoc prawną skierowanych do strony rosyjskiej.

Oględziny oryginalnych taśm dokonane w Moskwie - jak już wcześniej wyjaśniano - umożliwią zakończenie prac prowadzonych na potrzeby polskiego śledztwa w krakowskim Instytucie Ekspertyz Sądowych. Analizy przeprowadzone przez biegłych w Rosji były ostatnim etapem przed wydaniem końcowej opinii dotyczącej nagrania z kokpitu.

Rzecznik NPW podał, że podczas prac biegli używali specjalistycznego sprzętu przywiezionego z Polski, m.in. wizualizatora, czyli "urządzenia, które w uproszczeniu można określić jako połączenie mikroskopu z kamerą". Już wcześniej prokuratura wojskowa podawała, że praca biegłych wymagała bardzo dużo czasu: badanie metra taśmy nagrań zajmuje ponad godzinę, zaś przebadać trzeba było około 100 metrów oryginalnej taśmy.



Media informowały wcześniej nieoficjalnie, że analizowana przez polskich biegłych taśma z rejestratora zapisującego rozmowy z kokpitu była zgodna z kopią, którą już przebadano kilka tygodni temu w Krakowie.

W drugiej połowie marca polscy prokuratorzy wraz z biegłymi przeprowadzili także eksperyment konieczny do wydania końcowej opinii i nagrali podczas lotu dźwięki z kabiny drugiego polskiego tupolewa, będącego w dyspozycji Sił Powietrznych. Nagrania uzyskane w trakcie tego eksperymentu posłużyły jako materiał porównawczy w przygotowywanej przez biegłych analizie zapisów rejestratorów.

Poza dwoma rejestratorami Tu-154M produkcji rosyjskiej, zapisującym dźwięki z kokpitu i parametrycznym, na pokładzie samolotu był także trzeci rejestrator - ATM, tzw. szybkiego dostępu. Urządzenie to - polskiej produkcji - również utrwalało parametry lotu; po katastrofie było badane w Polsce. Z zapisów rejestratora ATM zostały w ubiegłym roku w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych sporządzone kopie dla badań polskich i rosyjskich. Następnie oryginał tego trzeciego rejestratora został ponownie przekazany do Rosji. Polska prokuratura wojskowa oczekuje również na analizę biegłych w sprawie zapisów rejestratora ATM.