Dziennik Gazeta Prawana logo

Kontrola NIK ujawniła wielki skandal na Mazurach

26 października 2011, 06:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kontrola NIK ujawniła wielki skandal na Mazurach
Shutterstock
Jeziora poddawane są dzikiej prywatyzacji, a państwo i samorządy bezczynnie przyglądają się temu procesowi - alarmuje NIK.

Kontrolerzy NIK obejrzeli 18 jezior i skontrolowali administrujące nimi zarządy gospodarki wodnej, a także samorządy. Te pierwsze zostały ocenione całkowicie negatywie. Nieco lepiej lokalne władze, choć i im NIK wytknęła liczne nieprawidłowości. – Urzędnicy nie pilnują przestrzegania zakazu grodzenia, nie reagują na przypadki bezprawnego wykorzystywania gruntów należących do Skarbu Państwa i lekceważą skargi obywateli – wylicza główne grzechy rzecznik NIK Paweł Biedziak. Tylko na ośmiu skontrolowanych jeziorach NIK-owcy znaleźli 125 przeszkód uniemożliwiających dostęp do linii brzegu i plaż. 90 proc. osób, które budują się nad jeziorem, nie przestrzega prawa gwarantującego przynajmniej 1,5-metrowy pas linii brzegowej wolny od zabudowy, ogrodzenia etc.

Dzieje się tak, bo właściciele działek czują się bezkarni – regionalne zarządy gospodarki wodnej nie informowały bowiem prokuratury o łamaniu prawa. NIK-owcy doszukali się też innego problemu: przez lata samorządy nie zauważały zmieniającej się linii brzegowej jezior. Na osiemnastu skontrolowanych akwenach cofająca się woda odkryła aż 60 tysięcy hektarów gruntów, na których natychmiast wyrastały domki, wiaty i przedsięwzięcia komercyjne – w sumie 345 budowli. Inspektorzy ze zdumieniem zobaczyli, że np. w pobliżu jeziora Mały Jeziorak na niemal 3 tys. metrów kwadratowych powstał parking oraz sześć pomostów. Przy jeziorze Niegocin powstała działka rekreacyjna z dwoma pomostami. Nikt nie pobierał od ich „właścicieli” opłat za bezprawne zajęcie gruntów.

– W trakcie kontroli w zarządach gospodarki wodnej słyszeliśmy tłumaczenia, że nie wiedziano o zmianach granic jezior. Wyjaśniano nam, że pracowników jest zbyt mało wobec ogromnej liczby zadań – mówi inspektor NIK.

W efekcie kontroli izba sformułowała wnioski, które zostały przesłane do starostw i zarządów wodnych. Dodatkowo do prokuratur skierowanych zostało osiem doniesień o możliwości popełnienia przestępstwa samowoli budowlanej. NIK-owcy chcą, aby kontrola zwróciła uwagę właśnie na dynamiczny i niekontrolowany proces „prywatyzowania” jezior. – W naszej ocenie ma to negatywne znaczenie dla całej gospodarki. Zapraszamy turystów, aby obejrzeli ósmy cud świata, czyli Mazury, a na miejscu okazuje się, że nie są w stanie korzystać z jezior – komentuje Paweł Biedziak. Za zagradzanie dostępu do linii brzegowej jeziora grozi kara grzywny do 5 tys. zł, a nawet kara wiezienia do lat 5, w przypadku gdy np. utrudnia to akcję ratowniczą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj