Dziennik Gazeta Prawana logo

Z polskiej ubogiej armii żołnierze uciekają tysiącami

12 grudnia 2011, 08:52
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
W tym roku z wojska odeszło ok. 7 tys. żołnierzy. Ponad 5,7 tys. z nich zrobiło to na własną prośbę. Teraz brakuje pieniędzy na odprawy.

– W ostatniej dekadzie nie zdarzyło się, by tak wielu zawodowych wojskowych z własnej woli pożegnało się z armią. To problem dla wojska – oznajmił wczoraj szef MON Tomasz Siemoniak.

Z założeń budżetowych na 2011 r. wynikało bowiem, że z armią pożegna się 3 tys. żołnierzy. Pod te szacunki zarezerwowano środki na świadczenia dla odchodzących – m.in. 12-miesięczne uposażenia i odprawy mieszkaniowe.

Żołnierze, którzy odeszli ze służby tylko w ciągu pierwszych 11 miesięcy 2011 r., kosztowali MON ok. 773 mln zł. Przekroczenie szacunków dotyczących odejść ze służby spowodowało, że trzeba było znaleźć dodatkowo ok. 440 mln zł. Wojskowi rezygnują ze służby z powodów socjalnych i ze względu na wysokość wynagrodzeń.

Rozwiązanie tego problemu ma być priorytetem dla obecnego szefostwa resortu obrony. MON liczy, że falę odejść z armii zahamuje decyzja o podwyżkach ich żołdów o 300 zł od połowy 2012 r. Według stanu na koniec listopada w armii służyło 94 600 żołnierzy. To o ponad 3 tys. mniej niż na początku roku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj