Dziennik Gazeta Prawana logo

MON ma przeprosić znanego dziennikarza za raport Macierewicza

8 grudnia 2011, 19:15
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
MON ma przeprosić znanego dziennikarza za raport Macierewicza
Shutterstock
Sąd orzekł, że Ministerstwo Obrony Narodowej ma przeprosić dziennikarza, Edwarda Mikołajczyka za podanie jego nazwiska w raporcie z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Ponadto, MON ma zapłacić mu 30 tys. zł zadośćuczynienia. Być może dojdzie do kolejnych rozpraw, bo do sądów trafiły pozwy od kilkudziesięciu osób.

Sąd nieprawomocnie uwzględnił pozew Mikołajczyka o ochronę dóbr osobistych. Na mocy wyroku resort ma przeprosić go w "Rzeczypospolitej" i "Gazecie Wyborczej", zapłacić mu 30 tys. zł zadośćuczynienia i zwrócić 7 tys. zł kosztów procesu. To kolejna osoba, która wygrała proces z MON w takiej sprawie.

Raport, ujawniony w lutym 2007 r. przez Lecha Kaczyńskiego, a sygnowany przez szefa komisji weryfikacyjnej WSI Antoniego Macierewicza, głosił o Mikołajczyku: "Dziennikarz, pracownik koncernu ITI. Typował dziennikarzy do współpracy z WSI".

Mikołajczyk - w latach 70. współprowadzący popularny program TVP "Studio 2", później m.in. rzecznik Polskiego Związku Piłki Nożnej i pracownik ITI - zaprzeczał, by miał związki z WSI (powstałymi w 1991 r., a rozwiązanymi za rządów PiS w 2006 r.). "W latach 1981-1982, kiedy pracowałem jako korespondent Polskiego Radia i Telewizji w Jugosławii, byłem obiektem zainteresowania ataszatu militarnego przy ambasadzie PRL w Belgradzie. Z placówki zostałem odwołany przez kierownictwo telewizji stanu wojennego. Nigdy wcześniej ani nigdy później nie miałem żadnych związków z żadnymi służbami PRL ani RP" - oświadczył.

"W raporcie na mój temat prawdziwe jest tylko to, że jestem dziennikarzem; pracownikiem ITI byłem jedynie w początku lat 90." - dodawał. "To była zatruta strzała wysłana przez pana Macierewicza w zwalczaniu wroga, jak określał ITI" - mówił Mikołajczyk.

Pozwał on MON i L. Kaczyńskiego (sąd uznał wcześniej, że prezydent RP nie może być pozywany za raport). Oprócz przeprosin w prasie i 50 tys. zł, Mikołajczyk chciał, by szef SKW sporządził, a prezydent opublikował aneks do raportu ze stwierdzeniem, że informacje o Mikołajczyku były nieprawdziwe.

Mikołajczyk współdziałał z tajnymi służbami wojska PRL, a potem, do 1991 r., z WSI - mówił wcześniej Macierewicz, powołując się na akta WSI. "Pan Mikołajczyk współdziałał z WSI, realizując działania wykraczające poza ich zadania, bo tworzenie agentury w mediach w Polsce nie jest zadaniem wywiadu wojskowego" - powiedział Macierewicz jako świadek przed sądem. "Dokumentacja WSI stwierdzała, że jego werbunek, jako dziennikarza komitetu ds. radia i telewizji, II Zarząd Sztabu Generalnego WP podjął w 1976 r., a zakończył w 1980 r.; współpraca trwała do końca 1991 r., gdy pan Mikołajczyk pracował w redakcji radiowej ITI" - zeznał.

Sąd uznał, że naruszono dobra osobiste powoda, wobec czego MON ma na swój koszt zamieścić w "Rz" i "GW" przeprosiny. MON ma w nich oświadczyć, że powód "nie uczestniczył w bezprawnej działalności WSI".

W uzasadnieniu wyroku sędzia Andrzej Kuryłek powiedział, że pozwany nie wykazał prawdziwości twierdzeń z raportu. Sędzia podkreślił, że wojskowe służby specjalne nie przesłały sądowi akt nt. Mikołajczyka - w takiej sytuacji sąd przyznaje racje twierdzeniom powoda.

"Taki wyrok po niemal pięciu latach nie jest sukcesem sądu" - skomentował dla PAP Mikołajczyk. W sądzie nie było nikogo z MON.

W 2008 r. sąd umorzył sprawę karną o zniesławienie, którą Mikołajczyk wytoczył Macierewiczowi za umieszczenie swego nazwiska w raporcie. Macierewicz wygrał wiele takich procesów. Ostatnio sąd nakazał mu jednak przeprosić ITI za słowa o związkach tej spółki z wojskowymi służbami specjalnymi PRL i o finansowaniu jej ze środków FOZZ. To pierwszy taki prawomocny wyrok wobec b. szefa komisji weryfikacyjnej WSI, dziś posła PiS.

Do sądów wpłynęło w sumie 26 pozwów wobec MON w sprawie raportu: MON przeprosiło już kilkanaście osób. Według resortu łączna szacunkowa kwota jego kosztów procesów wynosi ok. 500 tys. zł.

W 2008 r. Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczne z konstytucją m.in. pozbawienie osób z raportu prawa do wysłuchania przez komisję przed ujawnieniem dokumentu, prawa dostępu do akt sprawy oraz odwołania do sądu od decyzji o umieszczeniu w raporcie. Po tym prezydent Kaczyński zdecydował nie ujawniać przygotowanego przez Macierewicza aneksu do raportu.

Od 2007 r. warszawska prokuratura prowadzi śledztwo ws. domniemanego przekroczenia uprawnień przez autorów raportu oraz zniesławienia osób w nim wymienionych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj