Dziewczynka została postrzelona pod koniec września; w ciężkim stanie śmigłowcem ewakuacji medycznej przetransportowano ją do polskiego szpitala polowego w Ghazni, gdzie przeszła operację ratującą życie. Decyzję o przetransportowaniu dziecka do Bydgoszczy, podjęto po konsultacji w czasie telekonferencji ze specjalistami z 10. Wojskowego Szpitala Klinicznego.
Zara przyleciała w piątek do Warszawy, a następnie została przewieziona karetką do Bydgoszczy. - powiedział na sobotniej konferencji prasowej komendant szpitala płk dr Krzysztof Kasprzak.
Dziecko ma m.in. złamaną kość uda, która na razie jest zespolona zewnętrznie. Prawdopodobnie za kilkanaście dni dziewczynka przejdzie operację w Klinice Neurochirurgii, kierowanej przez prof. Marka Harata.
- zaznaczył płk dr Kasprzak.
Konieczna będzie rehabilitacja trwająca przynajmniej około dwóch miesięcy, aby uszkodzony nerw prawidłowo się zregenerował i funkcjonował. Komendant przyznał, że najlepiej, żeby dziecko mogło jak najdłużej pozostać w szpitalu i być poddawane rehabilitacji, gdyż jeżeli nie zostanie to zrobione w Bydgoszczy, to w Afganistanie nie będzie to możliwe.
Na zakończenie konferencji prasowej Zarka została przywieziona na wózku. Dziennikarze i fotoreporterzy przywitali ją oklaskami, a w zamian zostali obdarzeni uśmiechem. Komendant lecznicy podarował dziewczynce olbrzymiego misia pluszowego. Dziewczynka wcześniej musiała rozstać się na jedną dobę z pluszowym zajączkiem, z którym przyjechała do Polski. Przytulanka i inne rzeczy osobiste musiały zostać poddane dezynfekcji, aby uniknąć ewentualnej infekcji.
Dziecko przebywa w szpitalu razem z ojcem. Wspiera ich tłumacz języka pusztuńskiego, zaangażowany przez Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych.
- powiedział tłumacz Jakub Gajda.
Ojciec w Afganistanie prowadzi mały sklep, w domu zostawił żonę, dwóch synów i dwie córki.
W drodze do Polski Zarka odbyła bardzo długą podróż. Najpierw z Ghazni została przetransportowana śmigłowcem do Bagram, dalej samolotem transportowym Herkules-135 do Warszawy, a stamtąd do Bydgoszczy.