Po lekturze materiałów prokurator z wydziału przestępczości gospodarczej zdecyduje o wszczęciu śledztwa lub podjęciu czynności sprawdzających – wyjaśnia rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus.
Reklama
Doniesienie w sprawie „podejrzenia popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Sądu Apelacyjnego i Sądu Okręgowego w Gdańsku” podpisał szef CBA Paweł Wojtunik. Wczoraj od osób znających ten materiał nieoficjalnie usłyszeliśmy, że zakres sprawy może być szerszy i nie ograniczy się wyłącznie do urzędników resortu sprawiedliwości. – Jeśli zapadnie decyzja o wszczęciu śledztwa, to wyjaśnimy też działania lokalnych polityków, którzy namawiali kolejnych ministrów sprawiedliwości do sfinalizowania tej transakcji – zapowiada oficer CBA.
Podstawowy wątek sprawy dotyczy ominięcia ustawy o zamówieniach publicznych podczas transakcji wartej 157 mln zł. Dziennikarze TVN24 ustalili, że gdański sąd najpierw przez kilka lat wynajmował od miejscowego dewelopera Artura Górskiego gmach Centrum Sprawiedliwości. W tym czasie toczyły się negocjacje nad zakupem nieruchomości. W 2010 r. podjęcia decyzji odmówił ówczesny minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski – problemem były rozbieżne wyceny wartości budynku. Najpierw podali kwotę 124 mln zł, ale po uzupełnieniu uznali, że może to być 167 mln zł. Gdański deweloper żądał 210 mln zł. Chaosu dopełniła wycena rzeczoznawcy pracującego dla władz samorządowych: wycenił budynek na 186 mln zł.
Nigdy nie było przetargu; ani w przypadku wynajmu, ani zakupu budynku. A minister Kwiatkowski o tym, że jego resort ma kupić te gmachy, dowiedział się przypadkiem – mówi wysoki rangą urzędnik Ministerstwa Sprawiedliwości.
Po rządowych roszadach w 2011 r., kiedy ministra Kwiatkowskiego zastąpił Jarosław Gowin, temat kupna budynku dla gdańskiego sądu wrócił. Jedną z osób namawiających do kupna gmachu był poseł PO Stanisław Lamczyk. Wraz z innymi trójmiejskimi politykami Platformy wziął udział w spotkaniu z Gowinem, podczas którego przekonywali go do kupna gmachu. Później miał bronić tej decyzji na korytarzach Sejmu. Nie zaprzecza temu.
Nie lobbowałem w interesie biznesmena Górskiego, chodziło mi tylko o dobro gdańskiego wymiaru sprawiedliwości, poprawę warunków, w jakich pracują sędziowie – mówi DGP Lamczyk. Problem w tym, że w przeszłości prowadził on interesy z Górskim. Z danych Krajowego Rejstru Sądowego wynika, że w 2008 r. polityk wraz ze swoją rodziną sprzedał biznesmenowi udziały w spółce Izoplast.
To nie miało żadnego znaczenia dla sprawy sądu – zapewnia kaszubski poseł PO. O wszystkich okolicznościach zarówno samej transakcji sprzedaży udziałów Górskiemu, jak i lobbingu w sprawie siedziby dla gdańskiego wymiaru sprawiedliwości będzie musiał teraz opowiedzieć prokuratorom i agentom CBA.