Dziennik Gazeta Prawana logo

90 lat temu zginął prezydent Gabriel Narutowicz

15 grudnia 2012, 12:32
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Prezydent Gabriel Narutowicz
Prezydent Gabriel Narutowicz/Wikipedia
16 grudnia 1922 r. Eligiusz Niewiadomski, malarz sympatyzujący z endecją, zastrzelił zwiedzającego wystawę w stołecznej Zachęcie prezydenta Gabriela Narutowicza. Dwa tygodnie później zamachowca skazano na karę śmierci, a następnie rozstrzelano.

" - pisze o okolicznościach zamachu na Gabriela Narutowicza Sławomir Koper. ("Afere i skandale II RP")

Pierwszy w dziejach Polski zamach na urzędującego prezydenta wydarzył się tydzień po wyborze Narutowicza przez Zgromadzenie Narodowe na głowę państwa, piątego dnia po jego zaprzysiężeniu (11 grudnia).

Sobotę 16 grudnia pierwszy prezydent odrodzonej w 1918 r. Polski rozpoczął od jazdy konnej w Łazienkach Królewskich, a następnie spotkał się w Belwederze z byłym premierem Leopoldem Skulskim, urzędującym w latach 1919-1920. Ten ostatni nalegał, aby Narutowicz umówił się z nim na wspólne polowanie. Prezydent odłożył decyzję w tej sprawie na później. Następnie, choć nie miał podstaw, aby mieć złe przeczucie co do rozpoczynającego się dopiero dnia, zwrócił się do Skulskiego tymi słowami: .

Po spotkaniu ze Skulskim Narutowicz odwiedził kard. Aleksandra Kakowskiego. Następnym punktem w jego sobotnim grafiku była wizyta w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych, gdzie o godz. 12 miał otworzyć wystawę malarstwa.

Członkiem komitetu organizacyjnego ekspozycji był malarz Eligiusz Niewiadomski, znany z sympatii do endecji. Przybył on do galerii przed południem, zanim dotarł do niej Narutowicz.

Po przyjeździe prezydenta Niewiadomski upewnił się, że to właśnie on, gdyż nigdy wcześniej nie widział nowej głowy państwa. Następnie przeszedł do jednej z sal wystawowych. Dzięki temu, że był uważany za współorganizatora wystawy, mógł swobodnie poruszać się po Zachęcie. Do końca ukrywał swoje zamiary, a ułatwieniem dla niego był fakt, że tego dnia - z uwagi na chłód panujący w salach - goście nie byli zobowiązani do zdejmowania swych okryć wierzchnich.

Około godz. 12.15, gdy przed obrazem Teodora Ziomka "Krajobraz zimowy" stanął prezydent w towarzystwie m.in. oprowadzającego go prezesa Zachęty Karola Kozłowskiego, Niewiadomski wyciągnął rewolwer i oddał w plecy Narutowicza trzy strzały.

- wspominał świadek zabójstwa prezydenta malarz Jan Skotnicki.

Narutowicz zmarł na miejscu, goście Zachęty nie dowierzali, a kobiety zgromadzone w galerii nie kryły łez. Ku zdziwieniu wielu, zamachowiec nie stawiał oporu przed zatrzymaniem. Od razu przyznał się do winy.

Początkowo władze nie chciały podawać do publicznej wiadomości informacji o śmierci prezydenta, obawiając się zamieszek - w tym czasie bowiem na Placu Trzech Krzyży miał miejsce pogrzeb zmarłego podczas jednej z manifestacji robotnika. Ostatecznie zdecydowano jednak przewieźć ciało Narutowicza powozem ulicami Warszawy. Na trasie, wzdłuż Nowego Światu i Alei Ujazdowskich, gromadzili się przechodnie i oddawali hołd zmarłemu.

Jeszcze większy, wielotysięczny tłum żegnał Narutowicza podczas trzydniowych uroczystości pogrzebowych trwających do 22 grudnia. Tego dnia trumnę prezydenta złożono w podziemiach Katedry Św. Jana.

Po wydarzeniach z 16 grudnia prasa przypomniała nagonkę na Narutowicza, rozpętaną po jego wyborze na prezydenta. Zwolennicy endecji nazywali go wówczas "zaporą" i "zawadą", uznawali za masona, ateistę, Żyda.

Niechęć środowisk prawicowych do Narutowicza piętnował m.in. Julian Tuwim w wierszu "Pogrzeb prezydenta Narutowicza": .

30 grudnia przed stołecznym Sądem Okręgowym rozpoczął się proces zabójcy prezydenta. Wcześniej, podczas śledztwa wyznał on, że początkowo jego celem miał być Piłsudski. Jednak po 9 grudnia - dacie wyboru Narutowicza na prezydenta - najwyższym zagrożeniem dla odradzającej się Rzeczpospolitej stał się według niego Narutowicz, .

Zdecydowana większość zgromadzonych na sali sądowej uznała czyn Niewiadomskiego za "hańbę narodu", niewielu wskazywało na niepoczytalność zamachowca. Ostatecznie, jeszcze tego samego dnia, zabójcę prezydenta skazano na karę śmierci.

Pluton egzekucyjny rozstrzelał Niewiadomskiego 31 stycznia 1923 r. na stokach warszawskiej Cytadeli. Przed śmiercią skazaniec wypowiedział słowa: .

Pochowano go w pobliżu miejsca stracenia, jednak już po tygodniu rodzina Niewiadomskiego przeniosła jego zwłoki na Cmentarz Powązkowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj