Rzecznik komendanta głównego policji powiedział, że burd dopuściły się kilkudziesięcioosobowe grupy chuliganów, którzy korzystając z okazji przyjechały do Warszawy specjalnie po to, by wywołać awanturę. Sama rocznica wcale ich nie interesowała.
Mariusz Sokołowski podkreślił, że w sytuacji, gdy chuligani chronili się w maszerującym tłumie, policja nie mogła skutecznie interweniować.

Dodał, że w sytuacji, gdy organizator marszu nie wyłapywał osób zagrażających bezpieczeństwu i nie współpracował w tej kwestii z policją, trzeba tych chuliganów traktować jako uczestników wczorajszego zgromadzenia.

Marsz został rozwiązany na wniosek policji krótko po ataku wandali na skłot przy ulicy księdza Skorupki. Podobnych incydentów było w czasie trwania Marszu Niepodległości kilkanaście. Zaatakowano policjantów z zespołu antykonfliktowego, którzy nie byli uzbrojeni. Na teren Ambasady Rosyjskiej wrzucono racę, spłonęła budka strażnicza na jej terenie.

Policja zapowiada postawienie zatrzymanym zarzutów czynnej napaści na policjantów, obrażania nich i niszczenia mienia.