Dziennik Gazeta Prawana logo

Niezwykła siła cieków wodnych, czyli jak radiesteta uczniów uspokajał

22 stycznia 2014, 06:21
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Radiesteta
Radiesteta/Shutterstock
Wśród nich nie ma gwiazd. Między sobą używają imion, ale na zewnątrz proszą o używanie tytułów. Szukają nie tylko źródeł wody, w tym także tej mineralnej, ale także odpromieniowują drogi i budynki. Mistrzowie radiestezji - bo o nich mowa - coraz częściej pracują dla urzędów gmin i miast, szpitali, szkół, przedszkoli, a także kościołów.

Ich zadanie to dać odpowiedź, gdzie przebiegają np. cieki wodne i jak duże jest ich promieniowanie, oraz neutralizować szkodliwe czynniki. Pomagają im "specjalistyczne sprzęty": wahadełko, różdżka, a także odpromienniki, czyli np. puszki i walce zakopywane w ziemi na głębokości około 70 cm.

Na brak pracy i pieniędzy z reguły nie narzekają, choć ich zarobki są zróżnicowane - od 300 zł do 3 tys. zł. W Wielkiej Brytanii stawki za ich usługi mają być nawet sześć razy wyższe.

"Uwaga na promieniowanie żył wodnych"

Rok 2010. Cztery znaki ostrzegające przed ciekami wodnymi stają na skrzyżowaniu ul. Cieszyńskiej i Skłodowskiej w Zabrzu. Tuż po wizycie radiestety.

- opowiada Tadeusz Zbiegieni, mistrz radiestezji z wieloletnim stażem. -- dodaje. 

Ostrzeżenia "Uwaga na promieniowanie żył wodnych" pojawiły się także na skrzyżowaniu ul. Raciborskiej i Kościuszki w Turzy, zgodnie z decyzją urzędników powiatowego zarządu dróg w Raciborzu.

Zabezpieczony przez radiestetę miał być także odcinek ul. Armii Krajowej w Krakowie. Mirosław Mazurek, mistrz radiestezji: -

Także tam promieniowanie żył wodnych miało być na tyle silne, że powodowało mimowolny skurcz rąk, a w efekcie liczne wypadki drogowe.

mówi.

Aby zmniejszyć liczbę wypadków, z usług radiestetów skorzystała także Warszawa - chodziło m.in. skrzyżowania na Bemowie. - pisała w odpowiedzi na pytanie jednego z radnych PiS prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Wyliczała przy tym, że ratusz postanowił zlecić .

Zdaniem mistrzów radiestezji, lista miejsc, w których znaki ostrzegawcze lub moderatory powinny się pojawić, jest jednak znacznie dłuższa. Wskazują na trasę Kraków-Bochnia, a dokładnie drogę przy byłej kopalni soli, miejscowość Ładna pod Tarnowem czy np. Sękocin pod Warszawą.

"Bo dzieci były wybuchowe"

Ale urzędy miast i gmin radiestetom zlecają i inne prace - nie tylko zabezpieczanie dróg przed szkodliwym promieniowaniem czy tradycyjnie już poszukiwania źródeł wody, w tym tej mineralnej.

Coraz częściej jest to także… odpromieniowanie budynków. Jak do pory skorzystać z tego miał m.in. urząd miejski w Katowicach (wydział architektury), Urząd Skarbowy w Mikołowie, urząd gminy Wyry czy też Drwinia - wyliczają przedstawiciele środowiska.

- opowiada Mirosław Mazurek, mistrz radiestezji z ponad 20-letnim stażem.

- mówi. 

Ale, jak się okazuje nie tylko od nich. Z relacji mistrzów radiestezji wynika, że badali także szpitalne sale, w tym te w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi czy np. w Zakładzie Opieki Zdrowotnej Katowice.

Z ich usług miały korzystać także kościoły i zakony, w tym np. Kuria Metropolitalna Archidiecezji Katowickiej (budynek wydziału teologii).

Radiesteta = sprawa wstydliwa?

- tak współpracę z radiestetą komentuje jeden z duchownych, chce pozostać anonimowy. 

Rozgłosu unikają także pracownicy administracji publicznej. - - ucina dalsze pytania Michał Pyclik, rzecznik Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie. Tymczasem ze statystyk wynika, że liczba wypadków na odpromieniowanym odcinku drogi spadła - w 2013 roku wydarzyły się trzy, lekko ranna została w nich jedna osoba. 

Milczeć w kwestii radiestezji wolą także urzędnicy z Zabrza. - - mówi o korzystaniu z usług radiestety Kazimierz Ladziński, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Infrastruktury Informatycznej w Zabrzu. Większość urzędników, z którymi kontaktował się dziennik.pl przy powstawaniu tego materiału, odmawiała komentarzy. 

"Radiesteta radiestecie nierówny"

- o tajnikach zawodu mówi Kornel Śliżyński, prezes Krajowego Cechu Radiestetów i Bioenergoterapeutów w Katowicach i biegły sądowy w tej dziedzinie. Zapewnia, że , stąd też decyzja, by wraz z rosnącym zainteresowaniem ich pracą, przywrócić komisję weryfikacji i atestacji. 

Oficjalnie radiesteta to jeden z zawodów wpisanych na listę Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Chętni uczą się zarówno teorii, jak i praktyki, a dopiero potem dopuszczani są do egzaminu - zdają go w cechach. Szkolenie jest trzystopniowe.

- zastrzega Andrzej Kolk, prezes Federacji Stowarzyszeń Radiestezji. - - podkreśla. 

Na zdaniu egzaminu nauka się jednak nie kończy, bo potrzebne są lata doświadczeń, jak podkreślają najbardziej utytułowani w tym zawodzie. Zapewniają przy tym, że najlepsi mogą potem w zleceniach przebierać - bywa i tak, że na wolny termin mistrza radiestezji trzeba czekać tydzień. 

Szacuje się, że w Polsce pracuje około 4 tys. radiestetów i bioenergoterapeutów, którzy zdali wymagane egzaminy (szczegółowych statystyk nie ma).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj