Marek Michalak, rzecznik praw dziecka (RPD), przedstawił raport podsumowujący, jak nasz kraj radzi sobie z przestrzeganiem postanowień Konwencji o prawach dziecka. Dokument pokazuje największe problemy, z którymi według pracowników biura musimy się jeszcze zmierzyć.
– – wyjaśnia Michalak.
Wielu nieprawidłowości RPD dopatrzył się choćby w działaniu sądów. W ocenie zespołu przygotowującego raport spotkanie z Temidą i udział w procesie wciąż są dla młodych świadków katorgą. Ani nie ma dla nich przygotowanych adwokatów, ani nie działa system kuratorów procesowych. Problemem wciąż są przesłuchania – dzieci muszą odpowiadać na pytania śledczych wielokrotnie, bo policja i prokuratura – mimo zaleceń – często nie nagrywają tych spotkań, by sięgnąć później do zeznań.
Brakuje też sędziów, którzy byliby przygotowani do prowadzenia spraw z udziałem najmłodszych. Jak zauważają autorzy raportu, dzieci po prostu nie rozumieją przysługujących im praw, a zalane urzędniczymi formułkami zamykają się i często po prostu przestają udzielać ważnych dla śledztwa informacji.
W dodatku w obliczu sądu prawo nie traktuje ich na równi z dorosłymi. – czytamy w raporcie.
To tylko jeden z przykładów. Dziecko nie może być także oskarżycielem posiłkowym.
Zdaniem sędzi Anny Marii Wesołowskiej główną barierą jest mentalność pracowników wymiaru sprawiedliwości. – – ocenia i dodaje, że potrzebne są przede wszystkim szkolenia dla pracowników sądownictwa. –– przypomina.
Sądownictwo to niejedyny obszar, którego dotyczą rekomendacje RPD. Dostało się też systemowi opieki zdrowotnej. – stoi w raporcie. Rzecznik chciałby, by każde dziecko przynajmniej raz w roku było badane przez pediatrę.
Jeszcze większy problem jest ze stomatologią dziecięcą. Próchnicę w Polsce ma 80 proc. dzieci. Z badań prof. Doroty Olczak-Kowalczyk, konsultanta krajowego w dziedzinie stomatologii dziecięcej, wynika, że niemal 20 proc. powiatów nie ma umowy na realizację świadczeń ogólnostomatologicznych dla osób do 18. roku życia. W tym roku zmniejszono pulę pieniędzy na leczenie zębów – i dorosłych, i dzieci. Z 1,8 mld zł w 2014 r. do 1,75 mld zł w tym. A zakres świadczeń i tak był ograniczony. Efekt? Z badań sondażowni Ipsos wynika, że do dentysty ani razu w roku nie chodzi 32 proc. 6-latków i 24 proc. 7-latków. Rozwiązaniem byłby powrót gabinetów stomatologicznych do szkół, na co się nie zanosi. Resort zdrowia nie widzi potrzeby. Posłowie z sejmowej komisji zdrowia zaproponowali zatem inne rozwiązanie – specjalny system dentobusów, które na wzór mammobusów jeździłyby po Polsce i prowadziły badania profilaktyczne.
Zakaz bicia został doceniony
Choć lista rekomendacji rzecznika praw dziecka wciąż jest długa, Polska w ostatnich latach odrobiła kilka ważnych lekcji. Za tę poprawę Polskę doceniła ONZ. W wydanym w ubiegłym roku raporcie "Ending legalised violence against children" organizacja stawia za wzór innym krajom nasz ustawowy zakaz bicia dzieci – na świecie są tylko 42 państwa, które wprowadziły podobne do nas rozwiązania.
ONZ doceniła też system monitoringu, który sprawdza, jak to prawo ma wpływ na sytuację najmłodszych. Efekty widać w statystykach – jeszcze w 2008 r. na pytanie, czy można dać dziecku klapsa, „zdecydowanie tak” odpowiadało 28 proc. Polaków. W 2014 r. – tylko 10 proc. Urzędnicy rekomendują także naszą ustawę o rzeczniku praw dziecka, którą ONZ przetłumaczyła już na pięć języków. W czasie listopadowego Kongresu Praw Dziecka wprowadzonych rozwiązań gratulowała Polsce Marta Santos Pais, specjalny reprezentant sekretarza generalnego ONZ ds. przemocy wobec dzieci.
Przypomniała jednak, że Polska wciąż nie ratyfikowała II protokołu fakultatywnego do konwencji o prawach dziecka. Protokół ten zapewnia możliwość zgłaszania przez dzieci i ich przedstawicieli prawnych skarg do Komitetu Praw Dziecka ONZ w przypadkach łamania praw dziecka, jeśli na poziomie narodowym nie zostały podjęte odpowiednie kroki.