Dziennik Gazeta Prawana logo

4 zabójstwa, żadnego ciała. Mąż i córka kochanki, tancerz i molestujący ksiądz. Takiego procesu jeszcze nie było

26 stycznia 2016, 10:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Akta śledztwa i kajdanki
Akta śledztwa i kajdanki/Shutterstock
Wraca jedna z najbardziej znanych, niewyjaśnionych spraw polskiej kryminalistyki. We wtorek przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie ma zapaść prawomocny wyrok w procesie poszlakowym dotyczącym czterech zabójstw. Mariusz B. w pierwszej instancji usłyszał karę dożywocia, mimo że ciał ofiar do tej pory nie znaleziono. Od tego wyroku odwołali się zarówno obrońcy, jak i prokurator. Wnieśli o uchylenie wyroku i powtórzenie procesu w całości.

Mariusz B. jest oskarżony o zabicie czterech osób: męża i córki swej kochanki, jej partnera z kursu tańca oraz księdza, który przed laty miał go molestować. I choć do dziś nie ma dowodu bezpośredniego, to - jak uzasadniał wyrok w pierwszej instancji sędzia Marek Celej - wszystkie poszlaki prowadzą właśnie do Mariusza B.

- mówił sędzia Celej.

Mariusz B. poznał małżeństwo Małgorzatę i Zbigniewa D. jako ministrant i u nich zamieszkał. - - tłumaczył sędzia Celej. Potem kobieta odeszła od męża i zamieszkała z B., który został ojcem jej drugiej córki. Według prokuratury, Mariusz B. uprowadził Zbigniewa D. i zmusił go do podpisania wartej 2 miliony złotych polisy ubezpieczeniowej na rzecz żony. Kilka dni później miał ponownie uprowadzić D. i jego 18-letnią córkę, a następnie udusić ich w okolicach Pułtuska. Sędzia mówił, że motywem zbrodni było B. wobec zaistniałego "trójkąta" i patologicznego układu między B. a małżeństwem D.

Córka D. Aleksandra mogła paść ofiarą mordu, bo weszła w konflikt z matką - uznał Sąd Okręgowy. 55-letni tancerz Henryk S. zginął, bo miał adorować Małgorzatę D., a ponadto B. liczył na zdobycie jego pieniędzy. Do zabicia księdza miało dojść z powodu odwetu za wykorzystanie seksualne w młodości.

Zdaniem sądu, Mariusz B. nie działał sam. Miał mu pomagać Krzysztof R. Za zacieranie śladów został skazany na 9 lat więzienia. Sąd zasądził także od oskarżonych po 50 tysięcy zł dla wdowy i córek jednej z ofiar. Od tego wyroku odwołała się zarówno obrona, jak i prokurator. Chcą, by proces powtórzyć, miedzy innymi dlatego, że obaj oskarżeni mieli tego samego adwokata, a w przypadku konfliktu musiał on działać na niekorzyść jednego z nich, nie gwarantując tym samym równego prawa do obrony.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj