Dziennik Gazeta Prawana logo

SB a Lech Wałęsa. Teczki na stole

23 lutego 2016, 06:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Lech Wałęsa
Lech Wałęsa/Shutterstock
IPN ujawnił dokumenty o działalności TW Bolka. Jeśli grafolog i inni eksperci potwierdzą ich autentyczność, nie będzie wątpliwości, że Lech Wałęsa w pierwszej połowie lat 70. współpracował z SB.

Co wynika z materiałów udostępnionych przez IPN?

1 Teczki TW Bolka potwierdzają, że jego współpraca z SB zaczęła się w grudniu 1970 r., w czasie tragicznych wydarzeń na Pomorzu. Lech Wałęsa zgodził się "współpracować ze Służbą Bezpieczeństwa w wykrywaniu i zwalczaniu wrogów PRL". "Fakt współpracy zobowiązuję się zachować w ścisłej tajemnicy i nie ujawniać jej nawet przed rodziną. Przekazywane informacje będę podpisywał pseudonimem »Bolek«"  – Wałęsa miał napisać to własnoręcznie. Dokument jest datowany na 21 grudnia 1970 r. Bezpośrednim powodem podpisania lojalki było zatrzymanie Wałęsy przez MO i presja ze strony SB na nawiązanie współpracy.

2 TW Bolek miał pomóc w pacyfikacji nastrojów w Stoczni Gdańskiej po Grudniu ’70. Informował o przygotowaniach do strajków, ulotkach, rozmowach stoczniowców, podawał nazwiska kolegów, którzy następnie byli rozpracowywani przez SB. "Uważam, że Jasiński i Popielawski mogą być członkami jakiejś komórki organizacyjnej, która może zorganizować strajk" – informował w styczniu 1971 r. Właśnie w tym okresie współpraca była najbardziej intensywna, za co był chwalony w meldunkach.

3 TW Bolek był wynagradzany. Łącznie otrzymał w ciągu sześciu lat ponad 13 tys. zł. Na ogół dostawał 500–600 zł. Nie odbiegało to od sum, jakimi wynagradzano innych agentów. Suma, jaką otrzymał ogółem, odpowiadała półrocznej pensji.

4 Z dokumentów IPN wynika, że współpraca została zakończona w czerwcu 1976 r. "Biorąc pod uwagę niewłaściwe zachowanie się TW Bolek i to, że został zwolniony ze stoczni, uważam wyeliminować go z czynnej sieci agenturalnej" – używając tak koślawej polszczyzny, o zakończenie współpracy wystąpił kpt. Zenon Ratkiewicz z SB, co zatwierdzili jego przełożeni.

Czy dokumenty są wiarygodne? Zdaniem historyków trudno je podważyć.twierdzi historyk Grzegorz Majchrzak.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj