Lech Wałęsa przyjrzał się pierwszym skanom dokumentów znalezionych w domu Czesława Kiszczaka. Zdaniem byłego prezydenta, strony, które zobaczył to dobrze spreparowane fałszywki. - mówił Katarzynie Kolendzie-Zaleskiej na antenie TVN24, oceniając kartę na której udokumentowano, że TW "Bolek" brał pieniądze.
- dodawał były prezydent. Twierdził, że choć nie widział wszystkich materiałów to to, co zobaczył są. Twierdzi, że esbecy zabrali wszystkie dokumenty z sądów i zakładów pracy, by potem spreparować jego teczkę. - tłumaczył. Dodał też, że .
Jeszcze raz zapewnił, że nie poszedł na świadomą współpracę z SB. - tłumaczył. - opowiadał o strajkach w 1970. Tłumaczył, że on, w przeciwieństwie do tych ludzi Solidarności, którzy teraz go oskarżają, nie dążył do konfrontacji. - stwierdził.
Dlaczego teraz te akta wypłynęły? Wałęsa uważa, że to pośmiertna zemsta Kiszczaka, który nie mógł darować zarówno obalenia PRL, jak i tego, że Wałęsa go utrącił z funkcji premiera. - stwierdził. Odniósł się też do listu byłego szefa MSW, że akta Wałęsy mają być opublikowane dopiero po jego śmierci. - wyjaśniał.
Tym, którzy uwierzyli w te akta i go atakują, ma do powiedzenia jedno - - podsumował.