Lech Wałęsa miał prosić Czesława Kiszczaka, by ten publicznie przyznał, że nie ma żadnej teczki na niego - mówi Maria Kiszczak w rozmowie z "Super Expressem". To kolejna w ostatnich dniach wypowiedź wdowy po generale, która 16 lutego ujawniła w IPN, że ma w domu dokumenty TW "Bolka".
Maria Kiszczak wspomina, że pod sam koniec lat 80. Lech Wałęsa przyszedł do domu jej i generała Kiszczaka. - - opowiada wdowa po generale "Super Expressowi". - - dodaje.
Nie tak dawno ten sam dziennik cytował Marię Kiszczak, która stwierdziła, że to nie Lech Wałęsa obalił komunizm, a właśnie jej mąż. Wcześniej twierdziła, że przechowywane w jej domu dokumenty jej mąż polecił jej zanieść do Instytutu Pamięci Narodowej w razie, gdyby miała problemy finansowe. Później mówiła również, że zrobiła błąd, ponieważ Czesław Kiszczak chciał ujawnienia dokumentów "po kilku latach".
Część dokumentów przejętych z domu Czesława Kiszczaka IPN już ujawniło.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Super Express
Powiązane
Zobacz