Jak wynika z analizy teczek Bolka, nie leżały one długo w szafie w domu Czesława Kiszczaka. Okazuje się bowiem, że akta były wcześniej przechowywane w jakimś ciemnym i wilgotnym pomieszczeniu - informuje Radio ZET. Do tego, jak nieoficjalnie mówią prokuratorzy, dokumenty mogły być przywiezione do willi byłego szefa MSW pół roku temu. Śledczy sprawdzają więc, czy akta nie były przechowywane w jakimś dużym, nielegalnym archiwum. Dlatego też przeszukali domy generała Jaruzelskiego i jego doradcy, pojawili się też w jednej z pułtuskich uczelni, do której trafiły dokumenty z archiwum byłego przywódcy PRL.
Teczki TW Bolka trafiły do pokoju u Kiszczaka około pół roku temu - twierdzą nieoficjalnie prokuratorzy IPN https://t.co/Vx9gogyrUR
— Roman Osica (@RomanOsica) 4 marca 2016
IPN wyjaśnia też, że formalnie domu generała Kiszczaka nie przeszukano. Wezwali bowiem najpierw wdowę po byłym szefie MSW do wydania dokumentów. Maria Kiszczak zastosowała się do żądań śledczych i od razu wskazała, gdzie są dokumenty. Ludzie z IPN uznali wiec, że nie ma potrzeby sprawdzić całego domu.