Dziennik Gazeta Prawana logo

Szymany nabierają wysokości, Radom zaczyna kołować

18 sierpnia 2016, 05:00
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Mgła na lotnisku
Mgła na lotnisku/Shutterstock
Skazywane na porażkę lotniska przyciągnęły przewoźników i zakończą sezon wynikami powyżej oczekiwań. Ale - jak twierdzą eksperci - ich budowa i tak nigdy się nie zwróci
Regionalne porty w Szymanach i Radomiu to dyżurny obiekt kpin. Jeden z oklepanych żartów mówił, że Szymany mają szanse się utrzymać jedynie jako hub przesiadkowy w drodze do Guantánamo (to nawiązanie do tajnych lotów CIA sprzed lat). Tymczasem dziś można stąd udać się do Londynu, Berlina i Monachium oraz Warszawy, Krakowa i Wrocławia. Połączenia obsługują polski Sprint Air, słoweńska Adria oraz Wizz Air i LOT.

Zarząd mazurskiego portu zakładał, że w tym roku obsłuży co najmniej 30 tys. pasażerów. Wynik pęknie kilka miesięcy przed czasem. - szacuje Leszek Krawczyk, prezes portu Olsztyn-Mazury. Z punktu widzenia Lotniska Chopina ten wynik jest śmieszny, ale z drugiej strony to kilkakrotnie więcej niż Zielona Góra i Radom razem wzięte. Szymany nabiły sobie wynik głównie za sprawą uruchomionego w czerwcu przez Wizz Air połączenia z londyńskim portem Luton. Obsługują je airbusy A320 ze 180 miejscami na pokładzie, które latają stąd trzy razy w tygodniu.

W listopadzie dojdzie kolejne połączenie z Londynem (Stansted), które uruchomi Ryanair. Sprzedaż biletów już ruszyła. W wywiadzie dla DGP szef irlandzkiego przewoźnika Michael O’Leary powiedział, że port lotniczy Szymany to dobry pomysł. Bo bez niego na obszarze większym od Irlandii nie byłoby żadnego lotniska. Nowe połączenie z Szyman ma ogłosić także Wizz Air. Jak się dowiedzieliśmy, port zabiegał o Dortmund i Eindhoven, ale ostateczna trasa jest trzymana w tajemnicy. - mówi nam Gábor Vásárhelyi z Wizz Air.

Od lipca z Warszawy do Szyman lata LOT, który wysyła tu swój najmniejszy samolot bombardier Q400 (78 miejsc).- mówi rzecznik LOT Adrian Kubicki. Samorząd pluje sobie w brodę, że port wystartował za późno, żeby pozyskać tegoroczne czartery, które są najbardziej intratne. - twierdzi Leszek Krawczyk.

W ubiegłym tygodniu port uruchomił wyremontowaną część płyty dla samolotów cywilnych. - zastrzega Krawczyk. Według niepotwierdzonych informacji samorząd dopłaca do Szyman 15 mln zł rocznie. Ich uruchomienie - budowa pasa, terminala i połączenia kolejowego - pochłonęło ponad 200 mln zł. Zarządca wie, że te wydatki nigdy się nie zwrócą.

W 2015 r. wielką kompromitacją był port w Radomiu. Zatrudnia 140 osób, a skoro przez cały 2015 r. odprawił mniej niż tysiąc pasażerów, to na każdego pracownika przypadło w tym czasie... siedmiu klientów. Radom to nadal finansowa klapa, ale od strony pasażerskiej w tym roku w końcu drgnęło. Tylko w lipcu port obsłużył 1,5 tys. osób. W sumie od stycznia do końca lipca było ponad 4,2 tys. pasażerów. Jeśli tempo się utrzyma, Radom przestanie być maruderem i prześcignie w statystykach port w Zielonej Górze. Szansą może być szykowana umowa o współpracy z Targami Kielce. Plan jest taki, że lotnisko we wrześniu będzie obsługiwać imprezę zbrojeniową.

Umiarkowane ożywienie w Radomiu to głównie zasługa połączeń do Gdańska i Lwowa. Oprócz tego Sprint Air lata stąd do Wrocławia, Pragi i Berlina. Wszystkie loty są obsługiwane turbośmigłowym Saabem 340, który zabiera 33 pasażerów. Prezes Portu Lotniczego Radom Dorota Sidorko ma więcej powodów do obaw niż jej odpowiednik w Szymanach, ale oficjalne nastroje są optymistyczne. - mówi rzecznik lotniska w Radomiu Kajetan Orzeł.

Przedstawiciele portu przyznają, że wyzwaniem jest niewystarczająca infrastruktura. U wojewody mazowieckiego leży wniosek o wydłużenie drogi startowej o 500 metrów. Potrzebna jest też docelowa płyta postojowa i wspomagający lądowanie system ILS. Szacowany koszt inwestycji to 100 mln zł. W ostatnich dniach huknęła wiadomość, że na horyzoncie pojawił się inwestor. - zastrzega Kajetan Orzeł.

W innej lidze niż Szymany i Radom jest lotnisko w Lublinie. Tylko w lipcu skorzystało z niego ponad 39 tys. osób, a łącznie w tym roku - ponad 218 tys. pasażerów. - twierdzi rzecznik portu w Lublinie Piotr Jankowski. Wczoraj linia Small Planet ogłosiła, że rusza ze sprzedażą biletów do Barcelony: dwa razy w tygodniu, od 29 grudnia. Port nie chwali się za to, że od 30 października z lotów do Frankfurtu wycofa się Lufthansa (trwają poszukiwania następcy). Lublin nie narzeka jednak na brak połączeń, bo ulokowali się tutaj dwaj niskokosztowi konkurenci: Wizz Air i Ryanair. - zapowiada Piotr Jankowski.

Jedynym nowym portem w Polsce, który odniósł bezdyskusyjny sukces pasażerski, jest pękający w szwach Modlin. Od początku roku z jego usług skorzystało ponad 1,7 mln pasażerów. Port prawie na wyłączność wziął w posiadanie Ryanair, ale np. wczoraj lądował tu swoim odrzutowcem saudyjski książę. Pod względem liczby przewożonych pasażerów lotnisko w Modlinie zajmuje już piąte miejsce w kraju. Razem z Lotniskiem Chopina obsługują prawie połowę rynku w Polsce. A jeśli Ministerstwo Infrastruktury zapali zielone światło dla powstania w Warszawie tzw. duoportu, docelowo Modlin stanie się największym lotniskiem nad Wisłą. 

OPINIA

Rentowność liczy się od miliona osób

Adrian Furgalski z zespołu doradców TOR: Atutem Szyman jest potencjał turystyczny Mazur. Ten port może przyciągać klientów, nawet jeśli po wylądowaniu trzeba potem tłuc się po wąskich drogach, a połączenie kolejowe z lotniska nie jest rewelacyjne. Radom nie ma potencjału turystycznego ani biznesowego, więc nie widzę dla niego perspektyw. Czy te porty kiedyś na siebie zarobią? Rentowność lotniska pasażerskiego, z którego operują tradycyjni przewoźnicy, liczy się zazwyczaj od 1 mln pasażerów rocznie wzwyż. W   przypadku linii niskokosztowych przyjmuje się, że jest to 1,5 mln osób. Wniosek: samorządy mogą dopłacać do Radomia i Szyman w   nieskończoność. Lepiej wygląda Lublin, który dynamicznie rośnie. Jeśli trend się utrzyma, nie jest wykluczone osiągnięcie progu rentowności w ciągu kilku lat. Dobre wyniki pasażerskie Modlina nie zaskakują. Rynek warszawski to potężny generator ruchu lotniczego, a drugi port dla stolicy był od dawna potrzebny.

Powodem powstawania niepotrzebnych lotnisk były wybujałe ambicje samorządowców, czego jaskrawym przykładem jest Gdynia. W najbliższych latach nie widzę miejsca na nowe porty, oprócz lotnisk publicznych niecertyfikowanych, czyli dla ruchu general aviation. Jeśli jednak prognozy się sprawdzą, po 2020 r. można rozważać port w Białymstoku, ewentualnie w Słupsku lub Koszalinie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj