Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto zyskał na reprywatyzacji Chmielnej 70? Ujawniamy nowe szczegóły transakcji

30 sierpnia 2016, 07:47
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Przedwojenny adres Chmielna 70 to obecnie trawnik oraz parking na południe od Sali Kongresowej
Przedwojenny adres Chmielna 70 to obecnie trawnik oraz parking na południe od Sali Kongresowej/Agencja Gazeta
W ciągu 11 dni w postępowaniu reprywatyzacyjnym Chmielnej 70 w Warszawie Grzegorz Majewski osiągnął więcej niż spadkobiercy przez kilka lat. Ustaliliśmy nowe szczegóły kontrowersyjnej transakcji.

twierdzą tak i prof. Ewa Łętowska, sędzia TK w stanie spoczynku, i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Majewski od 2012 r. jest użytkownikiem wieczystym działki przy Chmielnej 70 w Warszawie, której reprywatyzacja wywołuje mnóstwo zastrzeżeń. Sama procedura wejścia Majewskiego w prawa spadkobierców budzi zaś wątpliwości.

Otóż w 2007 r. spadkobiercy po Janie Martinie (w mediach niesłusznie nazywanym Martinem Holgerem) oraz jego wspólniczce Marii Chałupowej zaczynają walkę o zwrot działki przy Chmielnej. Reprezentuje ich adwokat Robert Nowaczyk. W 2010 r. rada Warszawy zmienia plan zagospodarowania przestrzennego na korzyść (przyszłego) właściciela terenu, na którym możliwe będzie wzniesienie najwyższego wieżowca w stolicy. Spadkobiercy 5 października 2012 r., po pięciu latach walki o odzyskanie własności, sprzedają wszelkie roszczenia do Chmielnej 70. Z inwestorami kontaktuje ich pełnomocnik Nowaczyk. Prawa do spadku nabywają siostra Nowaczyka, wspólnik oraz mec. Grzegorz Majewski. I już 16 października 2012 r. – czyli po 11 dniach od nabycia roszczeń – zapada pomyślna dla nich decyzja wydana przez stołecznych urzędników. Pełnomocnikiem inwestorów jest... Robert Nowaczyk. Po niespełna dwóch tygodniach od nabycia praw do spadku trójka inwestorów wie już, że lada moment staną się użytkownikami wieczystymi działki wartej ok. 120 mln zł. Ile zapłacili zniecierpliwionym spadkobiercom?

mówi DGP mec. Grzegorz Majewski. I dodaje, że współwłaścicielem działki stał się zgodnie z prawem.

wskazuje dziekan Majewski. Jego zdaniem to on jest stroną pokrzywdzoną.

Niektórzy jednak uważają inaczej.komentuje prof. Ewa Łętowska.

Podobne odczucia ma minister Zbigniew Ziobro. wierdzi. I dodaje, że z tego względu Majewski powinien zostać zawieszony w sprawowanej funkcji do czasu wyjaśnienia sprawy.

Dziekan uważa jednak, że nie powinien rezygnować.

wskazuje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj