Dziennik Gazeta Prawana logo

Prokuratura zwróciła się do USA o pomoc prawną ws. sędziego Łączewskiego

28 października 2016, 11:18
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Sędzia Wojciech Łączewski ogłasza wyrok ws. "afery gruntowej", w której głównym oskarżonym był Mariusz Kamiński
Sędzia Wojciech Łączewski ogłasza wyrok ws. "afery gruntowej", w której głównym oskarżonym był Mariusz Kamiński /Agencja Gazeta
Prokuratura Regionalna w Krakowie, która prowadzi śledztwo w sprawie podszywania się pod sędziego Wojciecha Łączewskiego zwróciła się o pomoc prawną do USA, dotyczącą wpisów na Twitterze – poinformował PAP w piątek rzecznik PR Włodzimierz Krzywicki.

Jak dodał, śledczy otrzymali już opinię biegłego informatyka, który badał sprzęt informatyczny sędziego Łączewskiego po kątem ewentualnego włamania się i "kradzieży tożsamości", ale nie ujawnia jej treści. zaznaczył Krzywicki.

- dodał rzecznik.

Według niego prowadzący śledztwo oczekuje na pomoc prawną z USA, o którą się zwrócił. Chodzi o ustalenie „czy się coś ukazało na Twitterze i skąd”. - powiedział Krzywicki.

Krakowska prokuratura prowadzi śledztwo ws. podszywania się pod sędziego Wojciecha Łączewskiego, który miał w internecie uzgadniać taktykę działań przeciw rządowi PiS z osobą podającą się za dziennikarza. W czwartek Wiadomości TVP, powołując się na portal wpolityce.pl podały, że biegli wykluczyli możliwość włamania do komputera, tabletu i telefonu komórkowego sędziego.

- ocenił Krzywicki.

Rzecznik przypomniał, że w Prokuraturze Okręgowej w Łodzi toczy się postępowanie na temat nielegalnego ujawniania informacji z tego śledztwa.

Według Wiadomości i portalu takie ustalenie biegłych informatyków pracujących dla prokuratury może oznaczać, iż sędzia Łączewski, który w marcu ub.r. przewodniczył składowi Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście (skład ten skazał na kary więzienia Mariusza Kamińskiego i b. członków kierownictwa CBA, ułaskawił ich później prezydent Andrzej Duda) - mijał się z prawdą twierdząc, iż włamano się do jego komputera.

Z analizy informatyków, o której napisał portal wpolityce.pl wynika, że w sprzęcie sędziego Łączewskiego nie było szpiegowskiego oprogramowania, które mogłoby posłużyć do włamania i rozsyłania w jego imieniu wiadomości na portalu internetowym, zaś zdjęcie, tzw. selfie, które sędzia wysłał do swojego rozmówcy (przepraszając, że jest na nim w rozciągniętej koszulce), zostało zrobione jego telefonem. Poprzez tzw. chmurę, umożliwiającą automatyczne przesyłanie plików i zapisywanie ich zdalnie na innych urządzeniach, miało się znaleźć w innych komputerach Łączewskiego i w jego tablecie.

Była to kolejna opinia biegłych, którzy kilka razy przebadali komputer stacjonarny, laptop, tablet i telefon sędziego, który po ujawnieniu tej sprawy sam zwrócił się o śledztwo. Od pewnego czasu nie orzeka już w wydziale karnym, tylko w wydziale cywilnym stołecznego sądu.

Media podawały na początku roku, że Łączewski miał oferować w internecie pomoc osobie podszywającej się pod znanego dziennikarza w działaniach przeciw obecnemu rządowi. Jedna z gazet opublikowała rozmowy, jakie sędzia miał prowadzić w sieci pod nazwiskiem "Marek Matusiak" z internautą, który podszył się pod Tomasza Lisa. Sędzia miał się także zjawić na spotkaniu z tym internautą.

Sprawę badało kolegium Sądu Okręgowego w Warszawie. W czasie jednej z opisanych przez gazetę rozmów - która miała być prowadzona 18 stycznia 2016 r. o godz. 12.32 - sędzia Łączewski przewodniczył rozprawie, która trwała od godz. 12.00 do godz. 14.05 - podawał SO.dodano.

O podszywaniu się pod jego osobę prokuraturę powiadomił sam sędzia.

Kodeks karny przewiduje do trzech lat więzienia dla tego, kto "podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej".

Sprawę prowadziła początkowo Prokuratura Okręgowa w Warszawie, potem, po decyzji Prokuratury Krajowej - sprawę przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Legnicy, a pod koniec września trafiła ona do Prokuratury Regionalnej w Krakowie.

Czynności wyjaśniające w sprawie sędziego Wojciecha Łączewskiego prowadzi też rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych przy Krajowej Radzie Sądownictwa. O zbadanie sprawy zwróciła się do rzecznika KRS oraz prezes Sądu Okręgowego w Warszawie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj