W środę na stronie internetowej Reduty Dobrego Imienia znalazła się informacja o tym, że do Sądu Okręgowego w Krakowie wpłynęło pismo z niemieckiej kancelarii reprezentującej producentów serialu "Nasze matki, nasi ojcowie" – ZDF i UFA Fiction, z którego wynika, że tylko niemieccy biegli mogą rzeczowo ocenić niemiecki serial o polskim antysemityzmie.
Sprawa sądowa filmu "Nasze matki, nasi ojcowie" toczy się od 2013 r. i jej inicjatorem jest Reduta Dobrego Imienia, a powodem Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej oraz kapitan Zbigniew Radłowski, żołnierz AK oraz uczestnik m.in. Powstania Warszawskiego. Powodowie domagają się przeproszenia we wszystkich telewizjach, gdzie serial był pokazywany, oraz zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych.
Sprawę skomentował założyciel Reduty Dobrego Imienia Maciej Świrski, który stwierdził, że "pismo jest dowodem niemieckiej bezczelności w stosunku do Polski".
– mówił Maciej Świrski.
- – dodał Świrski.
Założyciel Reduty Dobrego Imienia uważa, że "list jest także próbą zastraszenia polskiego systemu prawnego".
- – powiedział założyciel Reduty Dobrego Imienia.
- – zaznaczył Świrski.
"Nasze matki, nasi ojcowie" (oryg. niem. "Unsere Mütter, unsere Väter" - przyp. red.) to niemiecki trzyczęściowy serial wojenny wyprodukowany przez telewizję publiczną ZDF w 2013 r.
Film "Nasze matki, nasi ojcowie" TVP1 wyemitowała w czerwcu 2013 r. Film wywołał dyskusję w Polsce i Niemczech, dotyczącą sposobu przedstawienia w serialu Polaków oraz problemu odpowiedzialności Niemców za zbrodnie II wojny światowej. Po emisji filmu w publicznej telewizji ZDF w marcu w niemieckich mediach rozpoczęła się burzliwa debata o odpowiedzialności "zwykłych Niemców" za zbrodnie II wojny. W Polsce produkcję krytykowano za ukazywanie partyzantów z AK jako antysemitów i relatywizowanie odpowiedzialności Niemców.