17 142 – tylu żołnierzy terytorialnej służby wojskowej, czyli ochotników, miał wynosić na koniec 2019 r. górny limit Wojsk Obrony Terytorialnej. Tak wynikało z projektu rozporządzenia Rady Ministrów przygotowanego przez MON pod koniec listopada.

Podobne liczby pojawiały się także w Programie Rozwoju Sił Zbrojnych, który kilka dni wcześniej był opiniowany przez sejmową komisję obrony narodowej. Było to zaskoczenie, ponieważ wcześniej w planach (i tak zredukowanych) było zapisane, że na koniec 2019 r. ten rodzaj sił zbrojnych będzie liczył ok. 30 tys. żołnierzy, w tym kilka tysięcy zawodowych.

3 grudnia na łamach DGP opublikowaliśmy tekst „Obrona terytorialna w zamrażarce. Brakuje pieniędzy, oficerów i bazy szkoleniowej”, gdzie wskazaliśmy, że rozwój tego rodzaju wojsk zostanie zahamowany i według projektu rozporządzenia liczba żołnierzy OT w 2019 r. ma być taka sama jak w 2018 r. Tego samego dnia w MON podpisany został projekt rozporządzenia, wciąż z liczbą 17 tys. żołnierzy. Następnego dnia dokument wpłynął do KPRM.

Dwa dni po naszej publikacji minister Błaszczak sugerował, że opublikowaliśmy informacje nieprawdziwe, używając terminu „fake news”. Ale jeszcze tego samego dnia, 5 grudnia, w MON powstała autopoprawka, gdzie limit został zwiększony do 26 tys. żołnierzy. „Przedstawiona propozycja zmiany liczby [żołnierzy] przewidzianych w 2019 r. do powołania do czynnej służby wojskowej pełnionej w ramach terytorialnej służby wojskowej, jest wynikiem analiz dokonanych na podstawie uwagi nr l Centrum Analiz Strategicznych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów” – wyjaśnił w piśmie skierowanym do sekretarza Rady Ministrów minister obrony Mariusz Błaszczak. Z tym że analiza ta powstała tydzień wcześniej – 28 listopada. „Opinia Centrum Analiz Strategicznych stwierdza, że istnieje rozbieżność liczbowa pomiędzy Planem działalności Ministra Obrony Narodowej na rok 2019 dla działu administracji rządowej: obrona narodowa, w którym zaplanowano powołanie do czynnej służby wojskowej od 27 tys. do 21,6 tys. żołnierzy, a przedmiotowym projektem rozporządzenia, w którym zaplanowano 17 142 żołnierzy” – można przeczytać w piśmie opublikowanym na stronie Rządowego Centrum Legislacji w ubiegły czwartek.

Ostatecznie w przyjętym 12 grudnia rozporządzeniu górny limit wynosił 26 tys. żołnierzy. – Cieszę się, że plany rozwoju Obrony Terytorialnej zostały zmienione, czyli utrzymane na zakładanym wcześniej poziomie. Rozwój wojsk OT jest niezbędny dla zapewnienia zdolności obronnych państwa – mówi poseł Anna Maria Siarkowska z Partii Republikańskiej, członek komisji obrony narodowej.

Co zaskakuje, samo dowództwo Obrony Terytorialnej o zamieszaniu nie wiedziało. Mniejszy limit powstał najpewniej w dokumentach stworzonych przez Sztab Generalny, które minister Błaszczak zaakceptował. Według naszych informacji pełną wiedzę w tej materii miał sekretarz stanu Marek Łapiński. I choć wcześniej protestowali posłowie i naciskała KPRM, gdzie ministrem jest Michał Dworczyk, który jeszcze niedawno był wiceministrem obrony odpowiedzialnym za obronę terytorialną, to jednak w MON zdania nie zmieniano. Wolta nastąpiła dopiero po tekście DGP.

Taka sytuacja skłania do postawienia dwóch pytań. Jak słaby musi być minister, który zmienia zdanie po jednym tekście w gazecie? Jak wygląda planowanie strategiczne, jeśli tak łatwo można zmienić liczbę żołnierzy o prawie 10 tys.? – komentuje sprawę jeden z posłów sejmowej komisji obrony narodowej. ©℗

17 142 żołnierzy ochotników mogło maksymalnie służyć w OT według pierwotnego projektu rozporządzenia

26 tys. żołnierzy ochotników może służyć w OT po autopoprawce MON

53 tys. żołnierzy ma docelowo służyć w OT