Generał Pacek samą ideę zakupu HIMARS ocenia pozytywnie. - Jest prawidłowym dążeniem ministerstwa obrony narodowej do uzupełnienia dwóch luk w naszym systemie obronnym. Jedną jest obrona powietrzna, a drugą brak tak zwanego średniego zasięgu w wojskach lądowych. Najdalszy zasięg naszych wyrzutni "Langusta" czy haubic "Krab" wynosi niewiele ponad 40 kilometrów. Dlatego właśnie to dążenie MON oceniam pozytywnie - mówi w rozmowie z serwisem Next.gazeta.pl.

- Natomiast bardzo negatywnie oceniam działanie Amerykanów, którzy być może nieświadomie, zmierzają do osłabienia polskiego przemysłu zbrojeniowego. A w ten sposób także do obniżenia poziomu polskiego systemu obronnego. Na zdolności systemu obronnego państwa składają się m.in możliwości własnego przemysłu zbrojeniowego do dostarczania armii uzbrojenia, amunicji, czy wyposażenia. Chodzi o zdolności, które ten własny przemysł musi posiadać nie tylko w czasie pokoju, ale także w czasie wojny - kontynuuje.

- Chodzi o sposób w jaki zapowiedziano pozyskanie tego systemu. Po pierwsze bez offsetu, po drugie bez transferu technologii, który umożliwiałby włączenie naszego przemysłu obronnego. Przecież nawet nie pomyślano o wykorzystaniu polskich pojazdów, wszystko opiera się na amerykańskich ciężarówkach. Po trzecie bez możliwości produkowania w Polsce pocisków rakietowych i co najważniejsze bez możliwości wykorzystania polskiego systemu dowodzenia - dodaje.

Wojskowy "zupełnie też nie rozumie, dlaczego Polska nie może produkować dla tego systemu wozów amunicyjnych czy ciągników ewakuacyjnych". - Powinniśmy także dostarczać polskie pojazdy dowodzenia. To, co mamy kupić, to jest typowo amerykański sprzęt w całości wyprodukowany w USA i sprzedany Polsce za bardzo duże pieniądze. O kwestii ceny nawet nie chcę dyskutować. To jest bardzo złe, wręcz fatalne, bo to jest sprzęt na wypadek wojny, a na wojnie potrzebne są możliwości przywracania zdolności uzbrojenia do działania - zauważa.

- W stu procentach uzależnimy się od Amerykanów jeśli chodzi o części zapasowe, które powinny być produkowane w Polsce. To nie jest system na dwa lata. Chodzi oto, żeby na wypadek użycia tych rakiet podczas wojny, można było szybko dostarczać uszkodzone części i błyskawicznie go naprawiać. A nie liczyć tylko na Amerykanów. Martwię się tym, że jeżeli Amerykanie bardziej zaangażują się militarnie w Azji, a w najbliższej przyszłości stanie się to w moim przekonaniu na sto procent, to może to też przełożyć się na nasz system obronny, w tym kwestie związane ze współpracą z USA - mówi.

- Ten projekt według mnie jeszcze bardziej dobija polski przemysł zbrojeniowy. Co będą produkowały polskie fabryki, skoro najważniejszy sprzęt w całości kupujemy z zagranicy? - pyta retorycznie.

W sumie więc Pacek ocenia "ten w pełni amerykański >deal< bardzo źle, bo to jest traktowanie polskiego systemu obronnego z pozycji >spod buta<". - Amerykanom także, nie tylko Polakom powinno zależeć na tym, aby w tej części odpowiedzialności NATO za bezpieczeństwo członków Sojuszu, Polska sama posiadała duże zdolności obronne. Nie wszystko należy mierzyć kasą. Nie wystarczy oczekiwać zwiększenia zdolności obronnych przez Europę. Trzeba jeszcze to Europie umożliwić - podsumowuje.

Umowa na HIMARS

- W środę podpiszemy umowę z rządem Stanów Zjednoczonych w sprawie dostarczenia dla Wojska Polskiego dywizjonu HIMARS, który w znaczy sposób zwiększy zdolności bojowe WP - przekazał w niedzielę Mariusz Błaszczak na terenie 1. Warszawskiej Brygadzie Pancernej w Wesołej. Dodał, że umowa obejmuje zakup 20 wyrzutni rakietowych wraz z amunicją. Podkreślił, że z tego sprzętu korzysta wiele armii Sojuszu Północnoatlantyckiego, a także, że sprawdził się on m.in. w Afganistanie, Iraku czy Syrii.

- Chciałbym zapewnić, że ta transakcja dotyczy kupienia nowoczesnego sprzętu za dobrą cenę; za dywizjon HIMARS zapłacimy 414 mln dolarów - dodał szef MON. HIMARS to skrót od High Mobility Artillery Rocket System, czyli System Artylerii Rakietowej Wysokiej Mobilności. HIMARS jest systemem mobilnych wyrzutni, wykorzystujących amunicję kierowaną GMLRS-U/AW i ATACMS. To wieloprowadnicowy system rakietowy, zdolny do rażenia celów na odległości do 300 km. Wyrzutnia pocisków znajduje się na opancerzonej lekkiej ciężarówce. System pozwala na wykonywanie głębokich uderzeń rakietowych.