Pierwszą ofiarą "żarłoka" był prezes Związku Sybiraków. Kilka dni temu zadzwonił do niego mężczyzna, przedstawiający się jako doktor habilitowany jednego z uniwersytetów. Opowiedział wzruszającą historyjkę o tym, że chciałby przekazać stowarzyszeniu rodzinne pamiątki oraz 7 tysięcy dolarów.

„Hojny ofiarodawca” zjawił się po dwóch dniach. Do przekazania darowizny jednak nie doszło. Za to prezes stowarzyszenia stwierdził, że z jego marynarki zginął telefon komórkowy i 200 zł. Wtedy jednak nic nie pożarł.

Nie wiadomo, ile osób zdążył już oszukać fałszywy naukowiec. Policjanci podejrzewają, że jest nim poszukiwany za liczne oszustwa Edward M. Ma jedną cechę charakterystyczną, łączącą go z wizerunkiem fałszywego naukowca - szklane oko.