Dziennik Gazeta Prawana logo

Bajońska pensja Lisa? To prezesa TVP polisa

11 stycznia 2008, 23:01
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Andrzej Urbański przyznał Lisowi gigantyczne honorarium
Andrzej Urbański przyznał Lisowi gigantyczne honorarium/Inne
Informacje DZIENNIKA o wielkiej hojności prezesa TVP Andrzeja Urbańskiego są prawdziwe. "Tomasz Lis będzie dostawał od TVP podwójne wynagrodzenie: jako prowadzący program i jego producent" - potwierdza wiceprezes TVP Sławomir Siwek. Lis zarobi co miesiąc 146 tysięcy złotych.

Prezes telewizji Andrzej Urbański co tydzień będzie wypłacał z kasy 76 tysięcy złotych dla firmy Lisa za realizację programu i 70 tysięcy złotych samemu Lisowi za prowadzenie show.

Takich pieniędzy dotąd nikt nie dostał za jeden odcinek politycznego programu telewizyjnego. Politycy ekipy rządzącej nie mają wątpliwości, skąd nagle taka hojność Urbańskiego wobec Lisa. "Szukając twarzy niezależnego dziennikarza, prezes Urbański chciał sobie wykupić polisę ubezpieczeniową" - kwituje wicepremier Grzegorz Schetyna. Minister kultury Bogdan Zdrojewski mówi jednak, że polisa nie zadziała. I przewiduje, że Urbański m.in. za swoje finansowe decyzje w ciągu kilku miesięcy straci fotel prezesa.

Szastanie publicznymi pieniędzmi dla zachowania własnej posady - tak w skrócie komentują politycy PO bajońskie sumy, jakie od prezesa Urbańskiego otrzymał Tomasz Lis za swój nowy program. Ten kontrakt miał uratować twarz Urbańskiego w oczach nowego rządu. "To nie rynkowa cena. Urbański chciał kupić sobie polisę" - mówi wprost wicepremier Grzegorz Schetyna (PO). A minister kultury Bogdan Zdrojewski dodaje: Urbański będzie odwołany.

70 tys. zł miesięcznie z gwiazdorskiego kontraktu i do 100 tys. zł zysku dla jego firmy - ta ujawniona wczoraj przez DZIENNIK stawka, za jaką Urbański ściągnął do siebie Lisa, musiała zrobić wrażenie. I na politykach zrobiła. Szczególnie, że prezes TVP dobił interesu w czasie, kiedy głośno rozlegają się głosy, że ma zostać odwołany.

"Patrzę na to nie jak na rynkową wycenę Tomasza Lisa, ale jak na polisę ubezpieczeniową, którą chce wykupić sobie prezes Urbański. Tym bardziej, że stało się to akurat teraz. Po wyborach telewizja szuka niezależnej twarzy Tomasza Lisa, by poprawić swój nadszarpnięty wizerunek" - mówi Schetyna.

Ale Platforma nie chce czekać na efekty kontraktu i ostro atakuje prezesa. "Żeby móc taką hojną ręką czynić tak kosztowne propozycje, to najpierw trzeba wypracować zysk, by była górka, z której będzie można dawać. A tu jest dokładnie odwrotnie, to jakieś szaleństwo: nie dość, że pieniądze publiczne, nie dość, że firma w złej kondycji finansowej, to jeszcze składa się <quasi-korupcyjne> propozycje olbrzymich gratyfikacji finansowych w zamian za wizerunek" - komentuje członek sejmowej komisji kultury Andrzej Halicki z PO. "Jak na zewnętrzną firmę producencką to są bardzo duże pieniądze" - dodaje przewodnicząca sejmowej komisji kultury, Iwona Śledzińska-Katarasińska.

Czy program Lisa uratuje prezesa? Według Bogdana Zdrojewskiego, ministra kultury, Urbański będzie musiał pożegnać się z fotelem prezesa TVP po uchwaleniu nowej ustawy o radiofonii i telewizji, której projekt PO złożyła już w Sejmie. Jak informował DZIENNIK, PiS dogadywał się z LiD w sprawie poparcia weta prezydenta do tej ustawy. Zdrojewski jest jednak przekonany, że do tego dealu nie dojdzie.

"Nie widzę możliwości, by LiD poparł to weto, bo to by oznaczało, że w mediach publicznych nie będzie żadnych zmian. Dla LiD to byłby krok samobójczy albo bliski samobójstwa. A nie sądzę, by LiD powiedziało swojemu elektoratowi, że Urbański zostaje, bo zatrudnił Wildsteina i Lisa" - mówi Zdrojewski.

I rzeczywiście na taki układ się nie zanosi: "W związku z tym, że telewizja jest publiczna, to w trosce o nią osoby kompetentne w sprawach personalnych powinny powiedzieć Andrzejowi Urbańskiemu "dziękuję" - za to że dopuścił do upolitycznienia telewizji. Ale to "dziękuję" jest nader uprzejmym słowem w stosunku do tego, jak pracował" - mówi Jerzy Wenderlich z LiD, wiceprzewodniczący sejmowej komisji kultury.

Urbański ostatecznie przegrał jako prezes TVP w oczach Platformy. "Mam wrażenie, że tymi decyzjami kadrowymi prezes Urabański próbuje ratować samego siebie, sądzi, że te nazwiska będą autoryzować jego politykę" - komentuje Zdrojewski. I zapowiada: "Dwie jaskółki wiosny nie czynią. Prezes nie utrzyma się na stanowisku. Myślę, że czas do jego odwołania należy liczyć w miesiącach".

p


: Powiedziałem na zarządzie, że od paru lat nie uważam Tomasza Lisa za dziennikarza. Jest to polityk i nie bardzo rozumiem, dlaczego z pieniędzy telewizji publicznej mamy finansować być może zbliżającą się kampanię prezydencką. Pan Lis miał aspiracje polityczne i nigdy się z nich nie wycofał. To był główny powód. Ja nie przypominam sobie, żeby Tomasz Lis przeprosił TVP za wszystkie niesprawiedliwe wobec niej oceny. Mówię przynajmniej o okresie prezesury Bronisława Wildsteina i Andrzeja Urbańskiego.


W zasadzie nie było głębokiego uzasadnienia. Prezes chciał tę sprawę szybko przeprowadzić.

Proponowałem, by przełożyć głosowanie na następne posiedzenie, bo właśnie dostałem kontrakt z Tomaszem Lisem i nie miałem czasu się z nim zapoznać. Prezes jednak bardzo zdecydowanie postanowił przeprowadzić głosowanie. Miał do tego prawo. Odnoszę wrażenie, że chciał tę sprawę załatwić właśnie tego dnia. I załatwił. Przegrałem głosowanie, ale podporządkowałem się decyzji zarządu. To Andrzejowi podlegają sprawy programowe. Powiedziałem mu na tym posiedzeniu, że to on będzie ponosił całą odpowiedzialność za tę decyzję. I on się z tym zgodził.


Nie ma mojej zgody na takie praktyki. Jeżeli się zdarzają, to z nimi walczę. Dlatego chciałem odłożyć głosowanie na później. W zarządzie TVP staram pilnować porządku i finansów, bo to mi podlega w Agencji Produkcji Audycji Telewizyjnych.


Tajemnicą jest treść kontraktu, a szczególnie zapisy dotyczące finansów. I na ten temat mówić nie mogę. Jestem zobowiązany do zachowania tajemnicy.


Dlaczego dwie?


Obie umowy są w jednym dokumencie. Tam było zawarte wszystko i wynagrodzenie bezpośrednie dla Tomasza Lisa, i wynagrodzenie dla producenta, którym też jest Tomasz Lis.


Tak.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj