Albo dostaniemy podwyżkę, albo będzie strajk - grożą pracownicy skarbówki. Zapowiadają, że masowo pójdą na urlopy i zwolnienia lekarskie. To, przy zbliżającym się terminie oddawania PIT-ów, sparaliżuje urzędy skarbowe.
Pracownicy urzędów skarbowych wzięli przykład z celników. Stawiają rządowi ultimatum - albo dostaną wysokie podwyżki, albo w urzędach będzie najwyżej jeden, czy dwóch urzędników - pisze "Polska".
Urzędnicy twierdzą, że nowi pracownicy dostają zaledwie 1200 zł. Dlatego premier ma znaleźc dla nich pieniądze. Nie zgadzają się jednak na warunki, które wynegocjował z nimi były premier, Jarosław Kaczyński - mieli dostać 245 zł podwyżki. Jednak dla nich to za mało.
Za strajk zapłacimy wszyscy. Jeśli urzędnicy nie wypłacą zwreotu podatku w terminie, to budżet pańśtwa będzie musiał płacić karne odsetki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane