Karolina z Krakowa od ponad dwóch lat opiekuje się w domu synem, ale pod koniec wakacji planuje powrót do pracy. Początkowo założenie było takie, że na przełomie marca i kwietnia zaprowadzi chłopca do żłobka, aby zdążył się zaadaptować do nowego miejsca, zanim sama wpadnie w wir spraw zawodowych. Z planów nic nie wyszło, bo wybuchła pandemia. Mąż Karoliny pracuje zdalnie na umowie cywilnoprawnej, ale nie bardzo jest w stanie dzielić czas na obowiązki służbowe i zajmowanie się synem. W okresie niepewności na rynku po prostu nie może sobie pozwolić na zmniejszenie liczby realizowanych zleceń. Para liczy, że wkrótce uda się im posłać dziecko do żłobka, ale ma wiele związanych z tym obaw. – – martwi się Karolina.
Wielu rodziców zapewnia dziś, że nie będzie kładło na szali zdrowia dzieci, dlatego rozważa inne formy opieki. Dagmara ma syna w wieku przedszkolnym i zastanawia się, czy posłać go do placówki, czy zatrudnić opiekunkę. Teoretycznie mogłaby podrzucać wnuka dziadkom, ale w obecnej sytuacji byłoby to nieodpowiedzialne. –– ironizuje Dagmara. Jest przekonana, że w przedszkolu, nawet jeśli obowiązywać będą limity w grupach, i tak potencjalnie będzie łatwo się zakazić.
Rafał z Mariolą z Warszawy podchodzą do tematu inaczej. Gdy niedawno otrzymali ze żłobka ankietę z pytaniami, czy ich córka nadal będzie tam chodzić, potwierdzili, że jest gotowa. – – zapewnia Rafał. – – tłumaczy Rafał.
CAŁOŚĆ CZYTAJ W WEEKENDOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ" >>>>