- - poinformował we wtorek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.
Do dramatycznego porodu doszło 1 kwietnia 2018 roku, kiedy podejrzany był kierownikiem dyżuru na oddziale położniczo-ginekologicznym szpitala w Skierniewicach.
Jak ustalono, około godz. 3.00 do placówki zgłosiła się 38-letnia kobieta z bólami porodowymi. Wcześniej ciąża przebiegała prawidłowo, zaś termin jej zakończenia wyznaczono na 14 kwietnia 2018 roku. Pacjentkę umieszczono w sali porodowej. Już podczas pierwszego badania tętna płodu KTG odnotowano nieprawidłowości. Podano jej kroplówki z wywołującą skurcze oksytocyną, aby przyśpieszyć poród naturalny. Z zebranego materiału wynika, że pacjentka pozostawała pod opieką pielęgniarek i położnych, ponieważ kierownik dyżuru na pewien okres opuścił szpital i kontaktował się w tym czasie z personelem jedynie telefonicznie.
Trzy kolejne zapisy KTG miały obraz patologiczny, mogący świadczyć o stanie wysokiego zagrożenia płodu. Ostatni zapis, wykonany bezpośrednio przed podjęciem decyzji o zakończeniu ciąży cięciem cesarskim, miał obraz charakterystyczny dla płodu umierającego ze stopniowo obniżającą się częstością jego akcji serca.
-- podkreślił prokurator Kopania.
Opracowana na zlecenie prokuratora opinia potwierdziła, że u noworodka doszło do rozwoju niedotlenienia i w następstwie do powstania nieodwracalnych skutków związanych głównie z uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego, który biegła zakwalifikowała jako ciężkie kalectwo i ciężką chorobę długotrwałą.
Prawidłowość działań podejmowanych przez podejrzanego była przedmiotem oceny biegłych ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Stwierdzili oni jednoznacznie, że brak reakcji na nieprawidłowości KTG był błędem. Według biegłych, do rozwiązania ciąży poprzez cięcie cesarskie powinno dojść znaczenie wcześniej. Decyzja o wykonaniu zabiegu należała do kierownika dyżuru, który jednakże - jak wskazują ustalenia - mimo niepokojących zapisów KTG był nieobecny przy pacjentce, ograniczając się do kontaktów telefonicznych ze średnim personelem medycznym i do uzyskania informacji, że akcja porodowa się jeszcze nie rozpoczęła.
- - zaznaczył rzecznik łódzkiej prokuratury.
Prokurator zastosował wobec oskarżonego zawieszenie w wykonywaniu zawodu lekarza. Dokonano także zabezpieczenia majątkowego.