Oficer prasowy konińskiej policji mł. asp. Sebastian Wiśniewski przekazał, że ostatecznie po godz. 15 ekolodzy opuścili teren kopalni Drzewce. Przed godz. 11 aktywiści w ramach akcji Obóz dla Klimatu próbowali zakłócić pracę odkrywki.

Reklama

Kilkadziesiąt osób próbowało wtargnąć na teren kopalni odkrywkowej węgla brunatnego w Drzewcach. Do środka odkrywki udało się wejść pięciu osobom. 36 osób popełniło wykroczenia takie jak niewykonywanie poleceń policji i zakłócanie porządku publicznego - powiedział.

Wskazał, że na demonstrujących nałożono 100-złotowe mandaty karne. Część osób je przyjęła, część odmówiła, w związku z czym zostały sporządzone wnioski do sądu o ukaranie – wyjaśnił.

Wiśniewski powiedział, że sobotni protest przebiegał spokojnie. Poza wykroczeniami wszystko odbyło się bez żadnych incydentów – powiedział.

Kilka osób weszło na teren kopalni i zatrzymało jej pracę – relacjonowała ok. godz. 11 w mediach społecznościowych uczestniczka protestu. Zaznaczyła, że demonstracja ma pokojowy charakter, po czym oświadczyła, że aktywiści osiągnęli swój cel i kierują się do wyjścia z terenu zakładu. Nad ekologami latał policyjny śmigłowiec.

Aktywiści Obozu dla Klimatu w ub. roku przeprowadzili podobny protest. Podobnie jak w poprzednim roku, policja użyła nieproporcjonalnie dużych środków, angażując m.in. helikopter i oddziały konne. Jeden z palców, jak nazywane są podgrupy biorące udział w akcji, został brutalnie zatrzymany przed wejściem na teren kopalni, policja użyła siły, a aktywiści na czas legitymowania zostali skuci – relacjonowali sobotnie wydarzenie organizatorzy protestu.

Dodali, że oprócz próby zablokowania pracy kopalni o godz. 10 zorganizowali w Kleczewie demonstrację przed siedzibą PAK Kopalni Węgla Brunatnego Konin SA. Protestujący domagali się niezwłocznej rezygnacji z węgla jako źródła energii w Polsce.

Rzecznik prasowy spółki Zespół Elektrowni Pątnów - Adamów - Konin SA (ZE PAK) Maciej Łęczycki potwierdził, że sobotni protest na kilka minut wstrzymał pracę kopalni w Drzewcach. Dodał, że przerwa w pracy była na tyle krótka, że właściciel kopalni nie zamierza występować z roszczeniami wobec demonstrujących.