Jak mówiła na antenie tvp.info prof. Krystyna Pawłowicz, kiedy zakończyła się rozprawa w Trybunale Konstytucyjnym do domu odwiózł ją służbowy samochód. Według relacji Pawłowicz, kiedy auto odjechało, zobaczyła, jak z podwórka wychodzi dwóch młodych mężczyzn i idzie w kierunku klatki budynku, w której mieszka.
- mówiła Pawłowicz.
Jak dodała, drugi mężczyzna "filmował w tym czasie i świecił latarką w oczy". Sędzia poprosiła mężczyzn, aby odeszli i wpuścili ją do domu. Ci jednak nadal blokowali jej drogę.
Wówczas odwróciła się i zaczęła iść szybszym krokiem do najbliższego sklepu. - stwierdziła Pawłowicz.
Podkreśliła, że wtedy weszła do sklepu, a mężczyźni stanęli przed wejściem. - stwierdziła Pawłowicz.
Na miejsce przyjechał radiowóz - policjanci wylegitymowani mężczyzn. - relacjonowała prof. Pawłowicz.
Podkreśliła, że "czuje się nękana", zastraszona oraz że to "efekt takiego terroryzowania i szczucia na mnie, ale też na innych polityków".
Zaznaczyła, że nie złoży w tej sprawie zawiadomienia. - mówiła Pawłowicz.
Na TT Krystyna Pawłowicz napisała tylko:
Informację o zdarzeniu potwierdza stołeczna policja. - powiedział PAP Jarosław Florczak z sekcji prasowej Komendy Stołecznej Policji.
OKO.press pokazuje nagranie
OKO.press opublikowało nagranie ze spotkania prof. Krystyny Pawłowicz z reporterem OKO.press Robertem Kowalskim i jego operatorem.
"Tak to wyglądało naprawdę" - czytamy na profilu Facebookowym redakcji.
- komentował Robert Kowalski z OKO.press.
- dodał.
Prof. Pawłowicz odpowiada
"Zakapturzonych lewackich,meneli filmujących z telefonu komórkowego,z foliowymi torebkami w garści,zagradzającymi drogę napadniętej osobie,po nagłośnieniu przedstawia się jako „dziennikarzy”.... Tak dziś tych nękających chuliganów opisało @oko_press" - napisała na Twitterze Pawłowicz.