Jak tłumaczyły organizatorki protestu z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, odbył się on się przed kurią na ul. Franciszkańskiej, ponieważ "to patologiczny związek PiS-u z kościołem podejmuje patologiczne decyzje”.

Reklama

Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok na polskie kobiety, to jest hańba. Te manifestacje przeradzają się w ogólnopolski protest przeciwko opresyjnej i autorytarnej władzy - mówiła jedna z uczestniczek.

Zgromadzeni skandowali "To jest wojna”, "Patologia”, "Jędraszewski stop”, padały też okrzyki wulgarne. Na czele protestu niesiono banner z napisem "Kościół katolicki winny, NIEświęty”, były też transparenty "Zdrowia, nie zdrowaśki”, "Moje sumienie nie twoje zmartwienie”, "Macie na rękach krew kobiet”, "Piekło kobiet”, "Nie jestem inkubatorem, nie jestem ideologią, jestem człowiekiem”.

Sprzed gmachu kurii pochód ruszył przed siedzibę krakowskich struktur PiS, wypełniając ulice Straszewskiego, Piłsudskiego i Retoryka. Przy budynku filharmonii napotkał kilkuosobową kontrmanifestację środowiska pro-life, ochranianą przez policjantów. Przed drzwiami wejściowymi do lokalnego biura partii rządzącej zapalono znicze.

Potem demonstracja znów wróciła przed siedzibę kurii na ul. Franciszkańskiej, a następnie wyruszyła pod pomnik Adama Mickiewicza na Rynku Głównym.

Jak poinformował PAP rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń, na razie nie odnotowano większych incydentów, ale była np. próba wyrwania mikrofonu przez oponenta przemawiających. Ostateczny bilans powinien być znany za kilka godzin, po rozejściu się uczestników do domów i spłynięciu meldunków.

Wcześniej w niedzielę ulicami Krakowa przejechał protest samochodowy, zorganizowany pod hasłem "Zamiast na mszę przyjedź na protest”. Kawalkada aut, obklejonych hasłami, z przyczepionymi flagami, przejechała przy dźwiękach ulicami miasta: Armii Krajowej, Czarnowiejską, Alejami Trzech Wieszczów, Nowy Kleparz, Wrocławska, Radzikowskiego. Do przejazdu przyłączyli się też taksówkarze.

Według policji w proteście uczestniczyło ok. 250 aut. Rzecznik małopolskiej policji ocenił, że przejazd przebiegł spokojnie, a z uwagi na niewielki ruch w niedzielę na ulicach miasta, nie spowodował większych utrudnień.

Protesty przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przepisów dotyczących aborcji odbyły się w niedzielę także w innych miastach Małopolski, m.in. Tarnowie, Nowym Sączu, Chrzanowie.

"To nie wy będziecie rodzić trupy". Protest przed Pałacem Arcybiskupów Warszawskich

Przed Pałacem Arcybiskupów Warszawskich na ul. Miodowej w niedzielę po godzinie 19.00 rozpoczął się protest związany z czwartkowym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przepisów o dopuszczalności aborcji. "To nie wy będziecie rodzić trupy" - skandują demonstranci.

Przed godz. 19. do zebranych już manifestantów od strony ulicy Krakowskie Przedmieście, gdzie wcześniej odbywał się protest, dołączył tłum demonstrujących.

Przed bramą kurii stoją m.in. dwie kobiety ze związanymi rękami. Nad ich głowami widnieje tabliczka z hasłem: "Władza ciągnie nas za ręce".

Reklama

Protestujący wykrzykują hasła: "Myślę, czuję, decyduję", "Wolność, równość, aborcja na żądanie", "Nie chcesz aborcji, twojej sobie nie rób". Tłum skanduje też hasła obrażające partię rządząca i władze kościelne. Protestujący mają też transparenty z hasłami: "Aborcja prawem człowieka".

Organizatorem manifestacji przed kurią warszawską jest dziewięć organizacji, w tym partią Razem i Młoda Lewica.

Protest jest zabezpieczany przez kilkuset funkcjonariuszy policji. Ulica Miodowa została wyłączona z ruchu.

Wcześniej w niedzielę przeciwnicy ograniczenia aborcji protestowali przed kościołem św. Krzyża. Doszło do przepychanek i incydentów. Interweniowała policja. Oddzieliła protestujących od kościoła radiowozami. Uczestnicy protestu skandowali: "Wypier…", "Piekło kobiet", "Prawa kobiet". Mieli plakaty z napisami: "Katolicy katują kobiety", "Wara od kobiecych wyborów" oraz tęczowe i czarne flagi.

Wieszaki i znicze przed siedzibą Radia Maryja

Niedzielny protest związany z czwartkowym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów o dopuszczalności aborcji dotarł także przed siedzibę Radia Maryja. Demonstranci zostawili przed bramą rozgłośni m.in. wieszaki i znicze.

Na początku protest w Toruniu — podobnie jak w poprzednich dniach — ogniskował się głównie w centrum miasta. Demonstrujący zebrali się pod pomnikiem Mikołaja Kopernika, skąd udali się pod kurię. Dodatkowo manifestacja przybrała — tak jak ma to miejsce od czwartku — formę "spaceru" głównymi ulicami. W niedzielę spacer był jednak dłuższy, gdyż manifestanci dotarli także przed siedzibę rozgłośni prowadzonej przez ojców redemptorystów.

Hasła wznoszone przez manifestantów w niedzielę dzieliły się na cenzuralne i zdecydowanie niecenzuralne. Tłum — w dużej większości młodych ludzi skandował m.in. "Nie składamy parasolek", "J...ć PiS", "Precz z Kaczorem", "W...ć", "Mamy dość", "Solidarność naszą bronią", "Moje ciało, moja decyzja". Podobne hasła wypisane były także na transparentach.

Przed siedzibą radia dodatkowo okrzyki kierowane były m.in. do ojca Tadeusza Rydzyka — założyciela Radia Maryja i Telewizji Trwam.

Skandowano m.in. "J...ć Rydzyka", "Trzeba była nas nie w...ć", "Nie będziemy się użalać, jedno słowo — w...j". Wielokrotnie słowo "w...j" kierowano również wprost do redemptorysty. "Pozdrawiano" go także pokazując środkowe palce.

Asp. Wojciech Chrostowski z Zespołu Komunikacji Społecznej KMP Toruń przekazał, że w trakcie protestu było spokojnie i obyło się bez incydentów, które wymuszałyby interwencję policji. Nie chciał podawać szacunków służb odnośnie do liczby uczestników "spaceru". Z informacji przekazywanych przez organizatorów i uczestników wynika, że było to kilka tysięcy osób.

Toruńska posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus z mężem pojawili się w niedzielę w kościele św. Jakuba z transparentami "Kobieto! Sama umiesz decydować" i "Kobiety powinny mieć prawo do decydowania czy urodzić, czy nie a nie państwo w oparciu o ideologię katolicką" (pisownia oryginalna - PAP).

Wszystkie jesteśmy wystarczająco mądre, wystarczająco wrażliwe i wystarczająco empatyczne, by samodzielnie podjąć decyzję czy, kiedy i z kim mieć dzieci. Same w zgodzie ze sobą i swoim własnym sumieniem umiemy podjąć najlepsze, suwerenne, osobiste, najlepsze dla siebie decyzję. W tym tą, czy chcemy donosić ciążę, czy nie. To muszą być nasze decyzje, bo to my i tylko my będziemy ponosić ich konsekwencje. Nikt, ani biskup, ani Kaczyński, ani Przyłębska, ani Pawłowicz, ani obrońca księdza pedofila Piotrowicz nie mogą Wam mówić, co dla Was najlepsze. Same to wiecie najlepiej - napisała w mediach społecznościowych Scheuring-Wielgus.

Lublin: Druciane wieszaki, wulgarne hasła i tęczowa flaga na bramie kurii

Druciane wieszaki, hasła proaborcyjne, niektóre wulgarne oraz tęczową flagę zawiesili na bramie kurii metropolitalnej w Lublinie uczestnicy manifestacji przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego, którzy w niedzielę przeszli przez miasto.

Manifestacja zakończyła się przed siedzibą kurii metropolitalnej, choć początkowo demonstranci zamierzali zakończyć ją przed Archikatedrą. Gdy zorientowali się, że przed świątynią zgromadziło się kilkudziesięciu przedstawicieli środowisk narodowych i prawicowych, przeszli obok pod znajdującą się w pobliżu siedzibę kurii.

Przed zamkniętą bramą kurii krzyczeli "Otwórz biskupie”, "Prawda jest po naszej stronie”, "Tchórze”, „Wyp…ć”. Zawiesili na bramie niesione podczas manifestacji plakaty z hasłami, takimi jak: "Trzeba było nas wyskrobać”, "Wolna c...a wolna Polska”, "Gdyby ministranci zachodzili w ciążę aborcja byłaby sakramentem”, "Aborcja powinna być legalna do 71 roku życia”, "Katolicy precz od macicy”.

Na bramie zawiesili też kilkadziesiąt drucianych wieszaków na ubrania oraz tęczową flagę. Potem policjanci ogrodzili ich od bramy. Grupa demonstrantów przekrzykiwał się z narodowcami. Policja oddzielała ich od siebie.

Manifestacja nazwana "Marsz żałobny praw kobiet” rozpoczęła się przed wejściem do Ogrodu Saskiego w śródmieściu. Jej uczestnicy przeszli przez park i zgromadzili się w muszli koncertowej na krótki wiec.

Aborcja na życzenie to oddanie podmiotowości kobietom i wszystkim innym osobom z macicami, i zaufanie, że każda z nich podejmie najlepszą dla siebie decyzję. Decyzja będzie najlepsza, bo każda kobieta i wszystkie osoby z macicami znają najlepiej siebie i warunki swojego życia – powiedziała młoda kobieta. Na koniec wystąpienia wyznała, że dokonała aborcji, co zebrani przyjęli aplauzem. Moja macica nie twoja sprawa - skandowali.

Starsza kobieta, jedna z nielicznych wśród młodzieży dominującej wśród demonstrantów, zapewniała o swoim poparciu dla młodych. Mam 60 lat, gdy byłam na studiach walczyłam o waszą wolność. Teraz wam jest ona zabierana, małymi kroczkami, po cichu. Nie wycofujcie się, tak jak my kiedyś nie wycofaliśmy się, choć byliśmy bici, pałowani, byli wśród nas konfidenci. Wielu nas emerytów wspiera was – mówiła kobieta.

Z Ogrodu Saskiego demonstranci przeszli pod Katolicki Uniwersytet Lubelski. Tam wznosili okrzyki przeciwko profesorowi tej uczelni, ministrowi edukacji i nauki Przemysławowi Czarnkowi. "Przeproście za Czarnka” i "Przemek Czarnek wyp…j” – skandowali. Spod KUL przemaszerowali przez Aleje Racławickie, Krakowskie Przedmieście i ul. Królewską pod kurię metropolitalną.

Policja zatrzymała jedną osobę, za naruszenie nietykalności policjanta podczas interwencji pod bramą kurii. Wylegitymowała 10 osób, które nie przestrzegały obowiązujących przepisów związanych z epidemią – podał rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Lublinie komisarz Kamil Gołębiowski.

W czwartek TK w pełnym składzie orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. W uzasadnieniu wskazano, że życie ludzkie jest wartością w każdej fazie rozwoju i jako wartość, której źródłem są przepisy konstytucyjne, powinno ono być chronione przez ustawodawcę. Zdania odrębne złożyli dwaj sędziowie.