Tekst ks. Isakowicz-Zaleski zamieścił na swoim blogu 2 sierpnia. W czwartek krakowski duchowny poinformował, że otrzymał pismo z Sądu Okręgowego w Tarnowie. Kanclerz kurii tarnowskiej Robert Kantor, delegat biskupa tarnowskiego, pozwał ks. Isakowicza-Zaleskiego za ten tekst.

Reklama

Z tekstu ks. Isakowicza-Zaleskiego wynika, że bp Wiktor Skworc mógł zatuszować sprawę molestowanego w latach 80. 13-latka. Skworc był wówczas biskupem tarnowskim (dziś to metropolita i arcybiskup katowicki). "Do sądu kanclerz pozywa nie sprawcę, ale tego co to opisał" – napisał w mediach społecznościowych ks. Isakowicz-Zaleski.

Według relacji krakowskiego duchownego pan Andrzej, pokrzywdzony w latach 80. przez ks. diecezji tarnowskiej Stanisława P., w 2009 i w 2010 r. listownie informował bp. Skworca o swojej krzywdzie.

Jednak działania kurii tarnowskiej były typową urzędniczą "grą w ping-ponga", pełną uników i pokrętnych odpowiedzi. Np. biskup Skworc twierdził, że w ogóle nie wiedział, iż ks. Stanisław P. po powrocie do Polski uczył nadal w szkole – czytamy na blogu krakowskiego księdza. Ks. P. był wcześniej na Ukrainie, gdzie – jak czytamy na blogu – pomimo udowodnionych molestowań, nauczał w szkole i prowadził rekolekcje.

Obecnie, jak wynika z tekstu, ks. P. przebywa w Domu Księży Emerytów, wyjeżdża m.in. na pielgrzymki z wiernymi do Włoch, bierze udział w uroczystościach diecezjalnych, na zdjęciach można go zobaczyć w otoczeniu dzieci i młodzieży.

Jak podał Isakowicz-Zaleski, w maju tego roku ofiara ks. P. skierowała list do prymasa Wojciecha Polaka. W piśmie wyjaśnia, że oczekuje spokoju i pewności, że winny ksiądz nie będzie krzywdził więcej dzieci.

Odpowiedzi na ten list sekretarz księdza prymasa odesłał pana Andrzeja z powrotem do diecezji tarnowskiej. Kółko się znów zamknęło – poinformował ks. Isakowicz-Zaleski.

Rzecznik prasowy biskupa tarnowskiego ks. Ryszard Nowak miał w czwartek wieczorem wyłączony telefon.