Sylwester 2020/2021

Reklama

Radne Rady Miejskiej w Łodzi co roku apelują o nieużywanie fajerwerków i petard w sylwestra. W ubiegłych latach robiły to w łódzkim schronisku dla zwierząt, dla którego początek nowego roku oznacza zwykle konieczność przyjęcia gromady nowych podopiecznych, którzy w panice wywołanej wystrzałami uciekli swoim właścicielom. We wtorek radne odwiedziły Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Łodzi.

Za chwilę naszej sylwestrowej przyjemności płacą także dzikie zwierzęta. Dla psów i kotów ich właściciele mają środki uspokajające, natomiast zwierzęta wolnożyjące są pozostawione same sobie. Tymczasem wystrzały są niebezpieczne np. dla ptaków, będących mieszkańcami miast. Z powodu huku ptaki w panice wzbijają się w powietrze, zderzają z szybami i innymi obiektami. Po petardach na ziemi zostają toksyczne pozostałości, które zwierzęta mogą wziąć za pożywienie - podkreśliła radna Monika Malinowska-Olszowy.

Z kolei radna Antonina Majchrzak przytoczyła dane, z których wynika, że Polacy wydają co roku od 700 tys. do 1,5 mln zł na fajerwerki; na statystycznego mieszkańca kraju przypada więc ok. 150 zł.

A przecież w dzisiejszych czasach jest to już niemodne, bardzo wiele miast i państw od tego odchodzi - dodała.

W Ośrodku Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Łodzi przebywa obecnie zaledwie kilkoro podopiecznych, jednak leśnicy obawiają się, że w najbliższych dniach ich przybędzie, np. w ubiegłym roku po sylwestrze przyjęto sarnę poharataną przez spłoszonego hukiem dzika.

Dzikie zwierzęta reagują podobnie jak zwierzęta domowe - psy i koty. Najczęściej dotyka je silny stres. Zmysł słuchu u zwierząt wolnożyjących jest podstawowym zmysłem, którym się kierują, więc w ich przypadku stres jest podwójny. Bywały już sylwestry, gdy mieliśmy dużo interwencji - wypłaszane przez wystrzały z naturalnych ostoi zwierzęta pojawiały się w przestrzeni miejskiej, dochodziło do wypadków drogowych - podkreślił kierownik Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Łodzi Kamil Polański.

Przypomniał, że w przypadku gdy leśne zwierzę błąka się po mieście lub zostało poszkodowane podczas kolizji, nie należy podejmować samodzielnej interwencji, lecz skontaktować się z Ośrodkiem pod numerem tel. 42-617-26-86.

Taka interwencja nie zawsze jest potrzebna, albo dla interweniującego może być wręcz niebezpieczna, np. w przypadku dużych ssaków - lisów, saren czy dzików. Nawet potrącona wiewiórka czy kuna potrafi dotkliwie ugryźć, bo dzikie zwierzęta zawsze będą broniły się przed kontaktem z człowiekiem. Pamiętajmy też, by podczas zgłoszenia w miarę precyzyjnie określić lokalizację zwierzęcia lub poczekać na nasz przyjazd w bezpiecznej od niego odległości - zaznaczył leśnik.